Komunikaty

pagina

Wszystko o odpadach

Pominąłeś menu

menu

Poznań z perspektywy Brukseli cz. 1

Rozmowa z Filipem Kaczmarkiem - poznańskim posłem do Parlamentu Europejskiego, część pierwsza

- Jaki jest poziom wiedzy na temat Poznania wśród europarlamentarzystów z innych państw? Czy pańscy zagraniczni koledzy i koleżanki znają Poznań, wiedzą gdzie leży i jakie mają z naszym miastem skojarzenia?

- To zależy od kraju ich pochodzenia. Europosłowie z krajów leżących geograficznie bliżej Polski częściej znają Poznań. Nie spotkałem na przykład posła z Niemiec, który nie znałby Poznania, co nie znaczy, że wszyscy gościli w naszym mieście. Bywają również zaskakujące konotacje. Rozmawiałem kiedyś z kolegą z Irlandii, który w latach 70. był w Poznaniu jako gracz rugby podczas zawodów i bardzo dobrze wspomina ten pobyt. Niekiedy losy życiowe europosłów były tak pogmatwane, że rzucały ich po różnych krajach Europy. Znam posła z Hiszpanii, który przez wiele lat przebywał na emigracji za czasów rządów generała Franco. Jemu również nie trzeba było tłumaczyć, gdzie leży Poznań. Częstym skojarzeniem z Poznaniem są Targi, znaczenie ma również bliskość Berlina. Nasze miasto bardziej znane jest także osobom interesującym się historią. Muszę powiedzieć, że wcale nie jest tak źle, jeśli chodzi o rozpoznawalność Poznania, jak nam się czasami wydaje. Kiedyś byłem pod tym względem bardzo sceptyczny, ale trzeba też mieć świadomość, że europosłowie to zazwyczaj osoby dobrze wykształcone, które nie są statystycznymi przedstawicielami swoich społeczeństw. Poziom ich znajomości Europy jest większy niż przeciętna w ich krajach.

- Poznań prowadzi od dłuższego czasu kampanię promocyjną w kraju i za granicą. To zarówno promocja marki miasta, jak i duże koncerty, festiwale, konferencje. Czy te działania są widoczne w Brukseli?

- Raczej nie. Z pewnością nie Poznań "z gwiazdką". Tym interesują się raczej specjaliści od marketingu. Politycy i szerzej mieszkańcy Brukseli, Belgii nie interesują się tego rodzaju akcjami promocyjnymi. Jeżeli coś wzbudza zainteresowanie, to na przykład jakiś koncert, ale też w ograniczonym zasięgu geograficznym. Ktoś może przyjechać z Niemiec do Poznania na koncert Radiohead, ale na przykład z Portugalii raczej nie. Marketingowo lepiej oddziałują wydarzenia cykliczne - festiwal Malta, Animator, Ale Kino!, może w przyszłości Transatlantyk.

- A czy na przykład Europejczycy wiedzą, że w Poznaniu zlokalizowana jest jedna z największych fabryk Volkswagena na Starym Kontynencie?

- Nie sądzę. W Europie Volkswagen jest postrzegany jako firma, w której duży udział mają władze regionalne landu Dolna Saksonia. Mniej istotne jest to, gdzie zlokalizowane są fabryki firmy, ponieważ w dzisiejszym świecie produkcja przemysłowa jest zglobalizowana. Z punktu widzenia konsumentów nie ma większego znaczenia, w jakim kraju wytwarzany jest produkt, chyba że to miejsce ma jakieś negatywne skojarzenia. Na przykład część konsumentów woli kupować produkty pochodzące z innych krajów niż Chiny. Są również miejsca produkcji kojarzone pozytywnie, ale należą do nich takie państwa, jak Niemcy czy Szwajcaria, Polska jeszcze takim krajem nie jest.

- W Parlamencie Europejskim organizował pan wystawę w związku z 50 rocznicą Powstania Poznańskiego Czerwca 1956 r. Czy nie myślał pan o zorganizowaniu ekspozycji promującej współczesny Poznań, na przykład jego gospodarkę, nasze wiodące przedsiębiorstwa?

- W Parlamencie Europejskim z tego rodzaju prezentacją mógłby być pewien problem. Przepisy wewnętrzne Parlamentu dopuszczają promocję regionalną, wydarzenia związane ze sztuką, edukacją, ale już inicjatywa zorganizowania wydarzenia, mającego charakter komercyjny, bezpośrednio przedstawiającego jakieś firmy raczej nie uzyskałyby zgody na zorganizowanie wystawy.

- Rozpoczęta w lipcu prezydencja to szansa dla Polski, aby zaprezentować się jako kraj dojrzały, stabilny i potrafiący podejmować ważne sprawy europejskie. W jaki sposób na prezydencji może skorzystać Poznań? Najważniejsze wydarzenia związane z prezydencją odbędą się w naszym mieście w listopadzie. Czy to trochę nie za późno?

- Bardzo dobrze się stało, że Poznań znalazł się w gronie miast, w których będą odbywały się wydarzenia związane z prezydencją. Sam termin konferencji i spotkań w Poznaniu, przypadających na listopad, nie ma większego znaczenia. Rozmawiałem niedawno z kolegami z Węgier, którzy zakończyli prezydencję 30 czerwca. Zwrócili mi uwagę, że prezydencja rozpoczynająca się w lipcu jest odmienna od tej z pierwszego półrocza. To lipiec, a szczególnie sierpień są miesiącami, w których w instytucjach europejskich dzieje się naprawdę niewiele. Prezydencja jest szansą dla Poznania, ale nie mam na myśli bezpośrednich korzyści. Chodzi w tym przypadku o to, że instytucje europejskie organizują w tym czasie konferencje w Polsce. Poznań na miejsce swojego spotkania wybrał Komitet Regionów. W jednym z czasopism wydawanych w Brukseli "The Parliament Magazine", w numerze poświęconym polskiej prezydencji, ukazała się reklama Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. W tym samym czasopiśmie znalazł się artykuł Marka Woźniaka, marszałka Województwa Wielkopolskiego, którego ilustracją było zdjęcie poznańskiego Ratusza. Dzięki temu, że nasze miasto aktywnie włączyło się w prezydencję, mówi się o nas w Europie, a to ewidentna wartość promocyjna.

Do góry