Komunikaty

pagina

Wszystko o odpadach

Pominąłeś menu

menu

Poznańskie Champs Élysées

Czy jest szansa, by ulica Święty Marcin stała się, jak kiedyś, prawdziwym centrum Poznania? Co zrobić, by przywrócić tej arterii rangę, którą cieszyła się jeszcze kilkadziesiąt lat temu?

Ulica Święty Marcin (fot. C. Omieljańczyk) - grafika artykułu
Ulica Święty Marcin (fot. C. Omieljańczyk)

Na te i inne pytania starali się odpowiedzieć uczestnicy debaty, która odbyła się w przedświąteczny czwartek, 10 listopada, w Sali Pod Zegarem poznańskiego Zamku. W spotkaniu uczestniczyli między innymi: dr Andrzej Krych, specjalista w dziedzinie komunikacji; dr Piotr Marciniak, historyk i znawca poznańskiej architektury; Lech Mergler ze Stowarzyszenia My Poznaniacy; prof. dr hab. Krzysztof Podemski, socjolog. Głos w dyskusji, poświęconej "Strefie Święty Marcin" - jak mówił o niej moderator spotkania Janusz Pazder - zabrali też poznaniacy, którzy przybyli do Zamku, by podzielić się swoimi uwagami o środmiejskich problemach.

Od samego początku, gdy Święty Marcin stał się częścią Poznania, ulica ta była miejscem reprezentacyjnym, handlowym centrum miasta, w którym z biegiem lat zaczęły lokować swoje siedziby także hotele i różne instytucje. Szczególnym blaskiem świeciła w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Niestety, druga wojna światowa spowodowała ogromne zniszczenia w tej części miasta. Jak mówił w czasie spotkania dr Piotr Marciniak, projekty odbudowy tej ulicy po zniszczeniach wojennych od samego początku zakładały przywrócenie jej wielkomiejskiego, reprezentacyjnego charakteru. Poznań nie był w tych działaniach odosobniony. Gigantyczne zmiany w śródmieściu przeprowadzano też w innych miastach. Do dzisiaj świetnie prezentuje się na przykład centrum Sztokholmu, bardzo podobne do tego, co można zobaczyć w naszym mieście.

Ostatecznie w latach sześćdziesiątych powstał zespół handlowo-biurowy Centrum, nazywany przez poznaniaków Alfą - w ocenie dr. Piotra Marciniaka przykład dobrej architektury modernistycznej. Inną sprawą jest to, że te budynki "brzydko" się zestarzały. Z drugiej strony otwarte pozostaje też pytanie, czy da się pogodzić reprezentacyjny charakter ulicy z funkcją arterii komunikacyjnej, którą Święty Marcin staje się coraz bardziej.

Zwracał na to uwagę także dr Andrzej Krych. Jak przypomniał, od kilkudziesięciu lat trwa stopniowa likwidacja ruchu tranzytowego przez Święty Marcin. Powstał nowy Most Święgo Rocha, Garbary stały się ulicą jednokierunkową, zmiany wprowadzono też na samym Świętym Marcinie. Istnieje wiele możliwości, by stopniowo zmieniać charakter tej ulicy, by usprawnić ruch pieszy w tym rejonie. Można poszerzyć chodniki, można zbudować dodatkowe przejścia dla pieszych i usprawnić sygnalizację świetlną. Trzeba to jednak to dokładnie zaplanować, bowiem niektóre z postulowanych rozwiązań - na przykład stworzenie dodatkowego przejścia dla pieszych na wysokości Akademii Muzycznej - mogą okazać się niezwykle trudne do wprowadzenia.

Musimy wspierać wszystkie działania na rzecz ratowania śródmieścia, apelował Lech Mergler ze Stowarzyszenia My Poznaniacy. Obserwujemy - mówił - degradację śródmieścia, obserwujemy odpływ kapitału na przedmieścia. Mieszkania, galerie handlowe budowane są właśnie tam, tam też powstają drogi i rozwija się infrastruktura. Deweloperzy nadal chcą budować poza centrum. Konieczna jest diagnoza tego, co mamy w śródmieściu, można i trzebna też już teraz wprowadzać rozwiązania, które nie powinny być trudne w realizacji. W centrum potrzeba więcej ławek, drzew, trzeba uporządkować chaos reklamowy, trzeba też odpowiedzieć sobie na pytanie: czym ma być Święty Marcin - deptakiem? Ulicą handlu i usług? Arterią komunikacyjną? Trzeba rozważyć zmiany komunikacyjne. Co stałoby się, pytał Lech Mergler, gdybyśmy na przykład wyłączyli jedną nitkę Świętego Marcina z ruchu samochodowego?

O różnych znaczeniach Świętego Marcina, z punktu widzenia socjologii, mówił prof. dr hab. Krzysztof Podemski. Niepokojące, jego zdaniem, jest to, że ulica ta staje się coraz bardziej "nie-miejscem", ziemią niczyją, przestrzenią, w której bywamy tylko wówczas, gdy naprawdę musimy. Przed laty Święty Marcin miał swój klimat. Teraz widoczna jest degradacja. Na Świętym Marcinie trudno znaleźć ławkę, gdzie można byłoby usiąść, zatrzymac się, umówić się z kimś. Tymczasem można byłoby sprawić, żeby to miejsce z powrotem "ożyło". To strefa studentów, w pobliżu jest kilka uczelni - choćby z myślą o studentach każdy fragment tej ulicy, każdy pasaż powinien tętnić życiem, powinny tam być bary, kluby, miejsca, w których ci młodzi ludzie chcieliby się zatrzymać.

Na Świętym Marcinie brakuje mi, mówił Mariusz Wiśniewski, przewodniczący Komisji Rewitalizacji Rady Miasta, takich miejsc, które przyciągałyby ludzi spoza ścisłego centrum Poznania. Planujemy debatę o śródmieściu, również o rewitalizacji Świętego Marcina.

Architekt Piotr Wędrychowicz apelował, by zacząć działać. Takie głosy zresztą pojawiały się jeszcze wielokrotnie w czasie spotkania. Podkreślano, że konieczne są radykalne działania, że trzeba zacząć projektować i przygotowywać zmiany, włącznie z wyłączeniem ruchu samochodowego na tej ulicy. Czy wyobrażaliście sobie jeszcze kilka lat temt, pytano, że na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie nie będzie samochodów?

Jak podkreślał Janusz Pazder, była to pierwsza debata z cyklu o centrum Poznania. Celem była przede wszystkim diagnoza i ocena tego, czym Święty Marcin jest dzisiaj. Na kolejnych spotkaniach organizatorzy chcieliby nie tylko pokazać przykłady dobrych praktyk z innych miast, ale też zaproponować konkretne rozwiązania. (co)

Do góry