Taki tytuł nosi kryminał autorstwa Tomasz Specyała, wyróżniony Konkursie Literackim "Poznań - miasto to powieść"
Drobiazgowo naszkicowana panorama Poznania z początku lat trzydziestych ubiegłego wieku: z wykwintnymi kawiarniami i podejrzanymi lokalami, z wytwornymi balami i bójkami w podrzędnych knajpach.
Tętniący życiem świat bezwzględnych handlarzy morfiną i kokainą. Młody chłopak nie potrafi się uporać z uzależnieniem, jego znajomy ma ambicję stać się ważnym graczem narkotykowego biznesu, a powszechnie szanowany lekarz wypisuje narkomanom recepty na morfinę.
Wszystkich bohaterów na swej drodze spotyka redaktor działu miejskiego "Kuriera Codziennego", który relacjonuje powszednie epizody z życia miasta, począwszy od egzekucji Hieronima Bartoszewskiego po wizytę w Muzeum Osobliwości przy ulicy Gwarnej.
A w tym samym czasie Zygmunt Mąkowski, jeden z założycieli poznańskiego kabaretu Klub Szyderców działającego w kawiarni Pod Kaktusem, tworzy taniec, który nazwał peyotl-stepem...
Powieść wyróżniona w Konkursie Literackim "Poznań - miasto to powieść" zorganizowanym przez Wydawnictwo Miejskie Posnania oraz Voyager Group sp. z o.o. pod patronatem Prezydenta Miasta Poznania oraz Fundacji Rozwoju Miasta Poznania.
FRAGMENT POWIEŚCI
"[...] - Co cię do mnie sprowadza? - zapytał lekarz. - Jesteś chory, masz jakieś dolegliwości? Słyszałem, że byłeś na leczeniu?
- Tak, byłem, ale... - Michał urwał w pół zdania. - Przychodzę do pana w tej samej sprawie co kiedyś. To leczenie tam niewiele mi pomogło, chcę być znowu pana pacjentem - odpowiedział szczerze Michał.
- Ile potrzebujesz? - zapytał wprost doktor i dodał: - Ceny się nie zmieniły, dla ciebie wszystko po staremu. Dziesięć złotych za gram.
Michał wyciągnął z kieszeni zmięty dwudziestozłotowy banknot, wyprostował go i położył na biurku lekarza. Ten schował pieniądze do szuflady i podniósł słuchawkę telefonu stojącego na biurku. Po chwili uzyskał połączenie.
- Karol? Cześć. Dzisiaj przyjdzie do ciebie mój pacjent, Michał Sobiejewski. Powoła się na wizytę u mnie, sprzedasz mu dwa gramy morfiny, a receptę jak zwykle podeślę przy okazji. Dobra, dobra, to do zobaczenia. - Lekarz odłożył słuchawkę. - No to załatwione, wiesz, gdzie masz się udać?
- Tak, do tej apteki co zwykle. - Michał wstał z krzesła i skierował się do drzwi".