Rozmowa z Markiem Sternalskim, przewodniczącym Klubu Radnych Platformy Obywatelskiej
- Już prawie od roku jest pan szefem największego klubu w Radzie Miasta. Na początku kadencji z pewnością postawił pan przed sobą określone zadania. Czy któreś z nich udało się zrealizować w ciągu pierwszego roku?
- Myślę, że nie zawodzimy w działaniach dla Poznania. Doprowadziliśmy do powstania Komisji Rewitalizacji, dzięki której możemy zmieniać centrum miasta, prowadzimy aktywną działalność w dziedzinie polityki przestrzennej i społecznej. Radni PO konsekwentnie pilnują realizacji naszych poprawek budżetowych. Mają one ułatwić życie poznaniakom Ja osobiście cieszę się, że powstają kolejne integracyjne place zabaw. Niedawno otwieraliśmy kolejny taki plac na Wildzie. Powstaje program pomocy dla rodzin wielodzietnych, a już niedługo ruszymy z projektem budowy dobrego, społecznego wizerunku Poznania.
- Ta kadencja rozpoczęła się od ostrego konfliktu z drugim co do wielkości klubem, związanym z prezydentem Ryszardem Grobelnym, Poznańskim Ruchem Obywatelskim. Jeszcze nigdy w historii Rady Miasta Poznania nie było aż takich sporów o to, kto ma kierować komisjami merytorycznymi. W efekcie klub PRO nie ma swojego przedstawiciela w prezydium Rady i nie przewodniczy żadnej komisji. Została złamana pewna niepisana tradycja. Nie chcę teraz wnikać, czyja to wina, ale czy z perspektywy czasu nie wydaje się panu, że Platforma mogła trochę odpuścić i porozumieć się z PRO?
- Chcieliśmy się porozumieć z każdym, kto tego chciał. Klub prezydencki miał swoje ambicje, których nie mogliśmy poprzeć. Kiedy się obrazili na decyzje pozostałych klubów w Radzie nie mieliśmy innego wyjścia i musieliśmy powołać władze komisji bez ich udziału. Nikogo nie mogliśmy przecież zmusić do obejmowania ważnych dla rozwoju Poznania funkcji. Po roku okazało się, że Platforma jest najbardziej przyjazną formacją w obecnej kadencji. Współpracujemy z każdym, kto ma dobry pomysł.
- Mam wrażenie, że obecnie wasze relacje są trochę lepsze. Zachowując dystans, w wielu sprawach głosujecie zgodnie, w tym podczas głosowania nad absolutorium budżetowym dla Prezydenta. Czy wyobraża pan sobie ściślejszą współpracę z tym klubem?
- My pracowaliśmy i pracujemy po swojemu. Liczą się dobre działania a nie barwy klubowe. Jeśli rację ma Prezydent, to wspieramy jego działania a jeśli dobry pomysł ma radny Michał Grześ, to także za nim zagłosujemy. Większość z naszych pomysłów budżetowych popartych zostało przez zdecydowaną większość radnych bez względu na barwy polityczne. Aby skutecznie działać nie potrzebujemy być w koalicji z kimkolwiek. Wystarczy nam szukanie poparcia dla dobrych pomysłów.
- A pozostałe kluby - PiS i SLD?
- Obie partie otrzymały ostatnio bardzo słabą ocenę w wyborach parlamentarnych. Wyborcy nie akceptują ich stylu uprawiania polityki. Wynika to z tego, że większość ich postulatów opiera się na próbie tworzenia utopijnego miasta. Pragmatyczni poznaniacy tego nie kupują. Nie chcemy być w koalicji z PiS i SLD, co nie znaczy, że nie będziemy szukać u nich poparcia dla naszych inicjatyw. Oni też mogą liczyć na nas, jeśli przedstawią pomysły dobre dla mieszkańców i nie rujnujące budżetu miasta.
- Jak klub PO definiuje swoją obecną pozycję wobec prezydenta Ryszarda Grobelnego? Nie był waszym kandydatem w wyborach.
- Ryszard Grobelny jest prezydentem miasta i mamy dla niego chociażby z tej racji duży szacunek. Jest on też człowiekiem omylnym czego wielokrotnie dowiódł. Naszym zadaniem jest wspierać go wszędzie tam gdzie walczy o interes poznaniaków i przegłosowywać go w każdej sytuacji, gdy prowadzi błędną politykę.
- Czy kiedykolwiek realnie rozpatrywał pan doprowadzenie do referendum w sprawie odwołania prezydenta Grobelnego? Swego czasu pojawiły się takie informacje w mediach.
- To był blef prezydenta Grobelnego. Stworzono w tej sprawie kompletnie nielogiczną historię. To był trudny okres i wielu ludziom puszczały nerwy. Dlatego wybaczam Prezydentowi to przekłamanie.
- Zbliża się debata nad budżetem 2012 roku. Prezydent zapowiada konieczne cięcia wydatków. Jakie są wasze priorytety budżetowe? Gdzie najbardziej należy ciąć wydatki? A może widzicie takie dziedziny życia, na które trzeba zwiększyć nakłady właśnie w czasie kryzysu?
- Cięcia są konieczne, ale nie będziemy bezkrytycznie głosować za propozycjami Prezydenta. Dzisiaj wiemy, że został on daleko w tyle w stosunku do innych włodarzy miast. Widzi liczby, a nie widzi ludzi. Zapomina przy tym, że to właśnie ludzie płacą podatki, z których utrzymuje się miasto. Naszym celem przy konstruowaniu budżetu na 2012 r. będzie to, aby cięcia w jak najmniejszym stopniu uderzały w poznańskie rodziny. Być może warto zrezygnować z "kilometra drogi donikąd", aby zatrzymać w Poznaniu kilkaset rodzin zastanawiających się nad wyprowadzką z naszego miasta. Być może warto wydać milion złotych na działania społeczne zamiast na akcję promocyjną, z której nie zostaje nic oprócz statuetki za reklamę roku. O tym teraz rozmawiamy, bo chcemy budować taki budżet, który pokaże Polsce przyjazny mieszkańcom społeczny wizerunek Poznania. Do takiego miasta będą przyjeżdżać ludzie, aby tu żyć, zakładać rodziny i płacić podatki.
Rozmawiał Mateusz Malinowski