Album Wydawnicytwa Miejskiego Posnania "Na starym Grunwaldzie" już w sprzedaży. To historia ludzi, którzy osiedlili się w tej części miasta i domów, które zbudiwali. Historia wciąż żywa.
Album opowiada o historii osiedla powstałego w latach międzywojennych na poznańskim Grunwaldzie, które było zamieszkałe przez poznańską elitę, głównie bankiersko-adwokackiego świata. Autorzy - Piotr Korduba i Aleksandra Paradowska - przygotowali interesujące opowieści, łączące (podobnie jak w książce "Sołacz. Domy i ludzie" P. Korduby) wiedzę wynikłą ze studiów nad architekturą z tą przekazaną przez rodziny właścicieli i najemców domów. Czytelnicy znajdą w albumie wzruszające historie z lat wojennych i powojennych, unikatowe zdjęcia archiwalne oraz współczesne Wojciecha Gajtkowskiego.
Pierwsze spotkanie promocyjne odbyło się 21 czerwca w restauracji Villa Magnolia, w kamienicy, która też jest "bohaterką" książki.
- Do powstania tego albumu przyczyniło się wielu ludzi, w tym aż czterech dyrektorów Wydawnictwa Miejskiego - mówiła dyrektor Katarzyna Kamińska. - Bez ich wysiłku i pracy nie byłoby to możliwe, składam im wszystkim serdeczne podziękowania - dodała.
Promocja w starych wnętrzach przypomnijących przedwojenny wystrój restauracji Villa Magnolia zebrała tłumy ludzi. Powód był prosty, to - album, który w niezwykły sposób łączy dzieło naukowe o architekturze, jednocześnie będąc reportażem z życia tej części miasta - mówił krytyk architektury Jakub Głaz. Autorzy wyrazili największe podziękowania rodzinom, które zdecydowały się opowiedzieć swoje historie. - Bez ich otwartości nie byłoby tej książki - podkreślali.
Drugie spotkanie z albumem i starym Grunwaldem miało miejsce 30 czerwca w Winiarni "Pod Czarnym Kotem", u zbiegu ulic Wolsztyńskiej i Marcelińskiej. Publiczność i podoga bardzo dopisały, a egzemplarze albumów sprzedały się na przysłowiowym pniu. Wybrane forografie z albumu zaprezentowano na wystawie wzdłuż ul. Marcelińskiej czyli tzw. galerii zewnętznej, zwanej również galerią uliczną. O historii ludzi i domów przedstawinych na zdjęciach opowiadali autorzy albumu. Publiczność słuchała, oglądała i rozmawiała racząc się winem i plackiem drożdżowym. Spotkanie pokazało, że stary Grunwald żyje nie tylko we wspomnieniach i na starych fotografiach, nadal ma wielu sympatyków, także wśród tych, którzy na Grunwaldzie nie mieszkają.