Komisja Ochrony Środowiska ponownie zajęła się jakością wody w Jeziorze Strzeszyńskim.
Od kilku lat radni z Komisji Ochrony Środowiska szczególnie interesują się tym, co dzieje się w Jeziorze Strzeszyńskim. To m.in. rezultat badań jakości wody i pojawiających się co jakiś czas zakazów korzystania z kąpieliska w Strzeszynku.
Do tej kwestii radni powrócili na posiedzeniu 22 maja. Jak przypominał Leszek Kurek, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta, znaczna część zlewni jeziora leży na terenie gminy Suchy Las. Powodów zanieczyszczeń jest wiele. Główny dopływ jeziora, Rów Złotnicki, płynie przez pola uprawne. Nawozy z tych pól docierają też do Rowu Złotnickiego. Dzięki współpracy Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji, Straży Miejskiej i gminy Suchy Las prowadzone są działania, których celem jest ustalenie źródeł nieczystości. Prowadzone badania jakości wody pozwalają wskazać miejsca, którymi ścieki dostają się do dopływu, nie zawsze jednak jest możliwe wykrycie, kto jest sprawcą. Ścieki płyną z terenu Osiedla Grzybowego, zdarzają się też nielegalne opróżnienia wozów asenizacyjnych. Odkąd w kilku miejscach wprowadzono monitoring, a na "ulubionej" przez kierowców wozów asenizacyjnych drodze - którą nielegalnie dowozili ścieki - zamontowano szlaban, zaobserwowano poprawę sytuacji.
Niemniej jednak nadal zanieczyszczenia pojawiają się w jeziorze. Problemem są zwłaszcza dni z ulewnymi deszczami. Sytuacja czasami jest na tyle poważna, że kąpielisko w Strzeszynku trzeba zamykać. Tak było np. w lipcu ubiegłego roku, gdy wykryto w wodzie przekroczenie wskaźników występowania bakterii Escherichia coli i wprowadzono zakaz korzystania z kąpieliska. Po dwóch dniach sytuacja się wprawdzie poprawiła, i Sanepid zakaz cofnął, jednak nie ulega wątpliwości, że konieczne są kompleksowe działania, które pomogą chronić jezioro.
Wiele już zrobiono. W ubiegłym roku na Rowie Złotnickim wykonano 6 kaskad, które spowalniają nurt wody, dzięki czemu jest więcej czasu na neutralizacje szkodliwych substancji. Kilka dni temu zainstalowany został specjalny aerator, który napowietrza wodę w jeziorze. - Naszym zdaniem - mówił dyrektor Leszek Kurek - kluczowe jest jednak odcięcie dopływu do jeziora ścieków sanitarnych z Suchego Lasu i rozbudowa systemu kanalizacyjnego.
- To nie rolnicy, i nie wędkarze zanieczyścili wodę w jeziorze - podkreślał Jerzy Juszczyński z Polskiego Klubu Ekologicznego. - Przyczyny to m.in. stały dopływ ścieków sanitarnych wraz z deszczówką z terenu Suchego Lasu i przeciążenie systemu kanalizacyjnego w tej gminie. W czasie gwałtownych opadów deszczu woda wylewa na terenie posesji i w domach, a potem to wszystko płynie do jeziora.
Grzegorz Wojtera, wójt gminy Suchy Las, ripostował. - Sto procent osiedla Grzybowego to nieruchomości skanalizowane - mówił i zapewniał, że jeszcze w tym roku rozpoczyna się nowa inwestycja. Dzięki niej odciążony zostanie, nie radzący sobie teraz z przyjmowaniem ścieków, kolektor podolański.
O różnych potencjalnych rozwiązaniach problemu mówił też Marek Zieliński z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Rozważać można np. przykład zamknięcie Rowu Złotnickiego i skierowanie wód do innych rzek. Jeżeli jednak naukowcy stwierdzą, że ten dopływ jest dla jeziora potrzebny, to można pomyśleć o budowie oczyszczalni. Rozwiązaniem byłaby też rozbudowa systemu kanalizacyjnego w Suchym Lesie. - Chcemy przekazać w tym roku doraźne środki na ratowanie jeziora - zapewniał Marek Zieliński - ale potrzebny jest konkretny program ratowania tego zbiornika.
W podjętym przez Komisję stanowisku radni zwrócili się do przewodniczącego Rady Miasta Poznania, by wystąpił do wójta Suchego Lasu o podjęcie działań, dzięki którym będzie możliwa poprawa jakości wody w Rowie Złotnickim, a przez to i w Jeziorze Strzeszyńskim. (co)