Czy Park Wilsona powinien się zmienić, co zrobić, by stał się miejscem bardziej otwartym dla mieszkańców i turystów - odpowiedzi na takie poszukiwania poszukiwali radni z Komisji Rewitalizacji.
Od pewnego czasu mieszkańcy Łazarza zastanawiają się, co zrobić, by Park Wilsona stał się miejscem bardziej otwartym dla mieszkańców i turystów. - Rada Osiedla Św. Łazarz zebrała postulaty w tej sprawie - mówił Mariusz Wiśniewski, przewodniczący Komisji Rewitalizacji, której posiedzenie w dniu 4 czerwca było poświęcone m.in. tej sprawie.
Zebrane wnioski mieszkańców przedstawił na posiedzeniu przedstawiciel Rady Osiedla, Filip Olszak. - Park Wilsona jest miejscem historycznym - mówił - ale to nie ma być muzeum, po którym chodzi się w kapciach. Tu trzeba przyciągnąć ludzi. Trzeba sprawić, by chcieli tu przyjeżdżać także mieszkańcy innych dzielnic, by park mógł się stać miejscem podobnym do tego, jakim dzisiaj jest Sołacz. Potrzebny jest menedżer, sprawny zarządca. Wtedy będzie się tu dużo działo. I trzeba o tym informować, na przykład wykorzystując przestrzeń przed parkiem, od strony ul. Głogowskiej.
Wśród postulatów, zebranych przez radnych osiedlowych wśród mieszkańców Łazarza, jest m.in. przekazanie zarządzania Parkiem Wilsona Zarządowi Zieleni Miejskiej. Inne wnioski dotyczą m.in. wypromowania parku jako miejsca cyklicznych wydarzeń kulturalnych, wyeksponowania walorów przyrodniczych i stworzenia ścieżki dydaktycznej przedstawiającej historię tego miejsca. Potrzebna jest mała gastronomia, jak choćby budka z lodami czy kawiarenki na świeżym powietrzu. Niezbędny jest też lepszy dozór nad parkiem w nocy, by zapobiec dewastacjom.
Inne zdanie w tej kwestii miał Zbigniew Węgrowski, dyrektor Palmiarni Poznańskiej. - Park Wilsona był kiedyś ogrodem botanicznym - przypominał. - Potem został parkiem, na szczęście wpisano go do rejestru zabytków. To wizytówka Poznania, tu przychodzą nie tylko jego mieszkańcy, ale też goście z całego kraju i zagranicy. Park nadal powinien być parkiem, o charakterze zabytkowym. Nikomu nie odmówiliśmy prawa do organizacji imprezy, zresztą w parku cały czas się coś dzieje. Jednak niektóre imprezy są tak masowe, że zaczynają zagrażać parkowi.
- W takim miejscu jak Park Wilsona nie robi się takiej gastronomii, jakiej chcą radni z Łazarza - dodawał dyrektor Zbigniew Węgrowski. - Te pomysły można byłoby realizować np. przy Arenie, gdzie są duże tereny rekreacyjne.
Dyrektora Palmiarni wspierał w dyskusji historyk sztuki Janusz Pazder. - Istotą rzeczy jest sposób korzystania z przestrzeni - mówił. - Ci, którzy proponują zmiany w Parku Wilsona są aktywni, wzorują się na rozwiązaniach podpatrzonych na zachodzie. Ale tam jest inna kultura spędzania wolnego czasu. U nas nie spędza się go na placach, ulicach. Polacy oglądają telewizję lub wyjeżdżają za miasto. Nie wykreujemy w ten sposób gastronomii w parku. Poza tym Park Wilsona, zabytkowy i mały, nie będzie w stanie przyjąć tych wszystkich nowych funkcji.
Z taką oceną przeznaczenia Parku Wilsona całkowicie nie zgadzała się radna Katarzyna Kretkowska. - Park powinien tętnić życiem - podkreślała. - Tymczasem w regulaminie parkowym są same zakazy - tego nie wolno, tamtego nie wolno. Nic dziwnego, że ludzie wyjeżdżają za miasto lub siedzą w domu. Gdyby mogli np. siedzieć na trawie, to z takiej możliwości by korzystali.
Także przewodniczący Komisji Mariusz Wiśniewski popierał postulaty zgłoszone przez radnych z Łazarza.
Radny Wojciech Kręglewski apelował o kompromis. - Czasy się zmieniają - mówił - zmieniają się zwyczaje, możemy tego żałować, ale nie jesteśmy w stanie ich przywrócić.
W jednomyślnie przyjętym stanowisko Komisja Rewitalizacji zwróciła się do Prezydenta Poznania o uwzględnienie postulatów Rady Osiedla Św. Łazarz. Radni podkreślali, że nie można zapominać o zabytkowym charakterze tego miejsca, a zaproponowane nowe rozwiązania w odniesieniu do Parku Wilsona powinny się opierać na kompromisie między funkcją parkową a współczesnymi oczekiwaniami mieszkańców.
Cezary Omieljańczyk