Radnym nie podoba się to jak Związek Międzygminny Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej wprowadza nowe zasady gospodarowania odpadami. Na specjalnym posiedzeniu Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej dyskutowano właśnie o tej sprawie.
Przyczyną specjalnego posiedzenia Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej 27 września było kontrowersyjne rozstrzygnięcie przetargu na wywóz odpadów z kilku sektorów na które są podzielone obszary gmin tworzących Związek Międzygminny Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej. Również wystąpienie na sesji 24 września radnego Tomasza Lewandowskiego przyczyniło się do zwołania posiedzenia. Radny i równocześnie przewodniczący komisji zarzucił władzom miasta, że GOAP stracił wiele miesięcy nic nie robiąc, zamiast przygotowywać się do wprowadzania nowego systemu gospodarki odpadami. W efekcie nowej ustawy drastycznie wzrosły opłaty śmieciowe, które muszą płacić zwykli mieszkańcy jak i podmioty gospodarcze. Zdaniem radnego przy zlecaniu usług wywozu odpadów z wolnej ręki naruszono także prawo zamówień publicznych. Ponadto pracownicy GOAP przez długi czas pracowali na swoich prywatnych komputerach.
Na zarzuty postawione na sesji jak i podczas obrad komisji odpowiadał zastępca prezydenta Mirosław Kruszyński. Długą bezczynność tłumaczył on brakiem podstaw prawnych do działania w początkowym okresie istnienia GOAP. - Sejmik województwa dopiero w maju opublikował regiony zbiórki odpadów w których jest GOAP, tak samo inne przepisy prawne były mocno spóźnione, i dlatego GOAP dopiero w maju mógł ogłosić przetarg. Dopiero te uchwały zapewniły środki na realizacje zamówienia, bez nich ogłaszanie przetargu nie było możliwe - tłumaczył Kruszyński.
- Związek ogłosił przetarg tak późno, bo zawiniły czynniki zewnętrze, oraz procedury wprowadzanych zmian. Stosowne uchwały musiało też podejmować 10 gmin należących do GOAP, później wojewoda to weryfikował. Jeżeli wojewoda coś kwestionował, do gmina powtarzała procedurę - mówił dalej zastępca prezydenta. Problemem były też zmiany w statucie GOAP, dzięki którym można będzie budować spalarnię, co sprawia, że GOAP jest nieporównywalny z innymi związkami międzygminnymi które organizują wywóz odpadów. Dopiero od 28 marca związek miał możliwość dysponowania środkami finansowymi by móc ogłosić przetarg.
Zastępca prezydenta tłumaczył też, że z przyczyn niezależnych od GOAP znalazł się on w trudnej sytuacji. Od 1 lipca musiał odbierać odpady, a nie miał wpływu na to kiedy będzie mógł ogłosić przetarg. GOAP nie posiadał też danych o obecnym systemie zbierania odpadów, bo nie było do tej pory czegoś takiego. Co miało wpływ na częste zmiany warunków ogłaszanych przetargów. Sytuacja w której się on znalazł jest kryzysowa, bo brak jego działań spowodował by zagrożenie środowiska naturalnego, dlatego musiał on podjąć decyzję z wolnej ręki, o wyborze firm wywożących odpadów. GOAP musiał natychmiast podpisać umowy z tymi firmami. Pozwalają na to przepisy ustawy o prawie zamówień publicznych. - W naszym przekonaniu wszystkie nasze zobowiązania zostały wykonane w rewelacyjnym terminie, bo opóźnienia były spowodowane przyczynami niezależnymi od GOAP - zakończył wyjaśniać Kruszyński.
Radny Tomasz Lewandowski dopytywał dlaczego GOAP nie przygotowywał tych spraw wcześniej? -Przygotowywał to zespół funkcjonujący w ramach Urzędu Miasta - odpowiedział Mirosław Kruszyński. - Związek przejął te przygotowane projekty, kiedy już mógł zatrudniać ludzi.
Pracownicy Remondisu zarzucili miejskim urzędnikom, że GOAP wciąż nie ma bazy klientów oraz, że w ogłoszeniu przetargowym drastycznie zaniżył w zamówienie ilość mających być wywożonych odpadów do 140 tys. ton, a tymczasem Remondis wywozi 106 tys. ton mając 40% udziały w rynku, więc powinno być przynajmniej 220 tys. ton. Pozostałe firmy wywożące chcą także znać szczegóły przetargu, bo ich zdaniem ta firma, która wygrała nie ma żadnego doświadczenia ani bazy sprzętu w Poznaniu.
Na te pytania jednak nie odpowiedział nikt z GOAP, bo nie było na posiedzeniu żadnego przedstawiciela związku. Dyrektor GOAP Przemysław Gonera będzie udzielał wyjaśnień dotyczących przetargu po uprawomocnieniu się rozstrzygnięcia przetargowego. Co do komputerów, to wyjaśniono, że z pracownikami zawarto umowy na korzystanie z własnych komputerów.
Kolejne zarzuty dotyczyły przekazania Zakładowi Zagospodarowania Odpadów bez przetargu gospodarowaniem odpadami zielonymi zmieszanymi. Tą sprawę wyjaśniała Beata Kocięcka, dyrektor Biura Nadzoru Właścicielskiego, któremu ZZO jako spółka podlega. -Według Planu Gospodarki Odpadami dla Województwa Wielkopolskiego jedynym głównym wysypiskiem odpadów jest to co ma ZZO w Suchym Lesie. Ten dokument był podstawą tego, że bez przetargu przekazano ZZO gospodarowanie odpadami zmieszanymi zielonymi - wyjaśniała. Gdyby ZZO nie dało rady, to są składowiska zastępcze, z których mogą skorzystać. Odpady trafiają najpierw do sortowni, w lipcu odpadów zmieszanych było 14 tys. ton.
Proces płatności za tę usługę wygląda w ten sposób, że GOAP ma niecałe 5 mln zł i z tego sortownie dostały 2,7 mln zł, na opłatę marszałkowską poszło 618 tys. zł, fundusz rekultywacyjny 522 tys. zł, samo ZZO dostało ponad 1 mln zł. Po 1 lipca ceny tego procesu wzrosły o 50%, głównie dlatego, że doszła opłata rekultywacyjna. (jg)