Problematyczna siedziba Sanepidu

Radni odwiedzili poznański Sanepid, w jego siedzibie przy ul. Sierocej. Zapoznali się z bieżącą działalnością stacji, i szukali wyjścia ws. trudnej sytuacji lokalowej Sanepidu.

Posiedzenie Komisji Rodziny, Spraw Społecznych i Zdrowia 20 lutego odbyło w siedzibie Państwowej Powiatowej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej (PPSSE) przy ul. Sierocej.

Dyrektor PPSSE Witold Draber przedstawił radnym raport z sytuacji epidemiologicznej w Poznaniu w roku 2013. Poznańskiemu Sanepidowi podlega 18 tysięcy obiektów. W ubiegłym roku wykonano ponad 16 tys. kontroli podczas których wykryto 190 przypadków zarażenia salmonellą i 881 biegunek. Nastąpił wzrost zachorowalności na różyczkę i trzykrotny wzrost zachorowania na grypę. Wzrasta też ilość zarażeń wirusem WZW typu B i C. Zanotowano 84 nowe przypadku wirusa HIV, a zachorowalność na AIDS na poziomie 14 przypadków, trzy osoby zapadły na malarię. W zeszłym roku nikt nie chorował na wściekliznę, spadła też zachorowalności na gruźlice.

Niepokojącym trendem jest wzrastający liczba ludzi, którzy  nie chcą szczepić swoich dzieci. W ubiegłym roku było to 350 dzieci nie zaszczepionych z powodu decyzji rodziców. Wcześniej nie szczepiono 294 (w 2012r.) i 230 (w 2011r.) dzieci. - W Poznaniu jest najsilniejszy ruch antyszczepionkowy, niestety jesteśmy liderem w skali kraju -  powiedział Witold Draber, dyrektor PPSSE.

Sanepid bada również wodę z kranów, w ubiegłym roku pobrano 884 próbek, zbadano też wodę ze źródełka nad Maltą, orzekając jej zdatność do picia. Ponad to inspektorzy nadzorują 31 basenów, gdzie badania są robione raz w miesiącu. W sezonie kontrolowanych jest 6 kąpielisk: Rusałka, Strzeszynek, Kiekrz, Niepruszewskie i Akwen Tropicana w Owińskach. Kontroli podlega również  10 miejsc wykorzystywanych do kąpieli w okolicach Poznania.  Stałej kontroli podlegają także 33 Domy Pomocy Społecznej oraz 9261 obiektów związanych z żywnością (producenci, gastronomia).

Problem z siedzibą

Radni rozmawiali również o siedzibie stacji, ta obecna w budynku ZKZL przy ul. Sierocej jest w bardzo  złym stanie. Nie spełnia ona nakazów Państwowej Inspekcji Pracy. Sanepid miał je zrealizować do 2011 roku, ale nie dotrzymano terminu. Ściany  w siedzibie się sypią, są zacieki po zalaniu oraz zagrzybienie, pomieszczenia są nieodmalowane, klatki schodowe są zastawione przedmiotami. Przez nieszczelne okna zimą panuje chłód, a okna są oszronione. Dodatkowo kluby muzyczne, które są obok produkują mnóstwo śmieci, po każdej imprezie wszędzie jest pełno resztek jedzenia i papierosów.

Wśród propozycji nowych lokalizacji najpoważniej rozważano przeniesienie do nowego biurowca przy ul. Szyperskiej. Inną opcją był Dębiec i Poznański Park Technologiczno Przemysłowy lub Kupiec Poznański po Izbie Skarbowej, ale stawki czynszu są wysokie. Obecnie PPSSE płaci za siedzibę 11 zł za metr, a w innych miejscach stawki wynoszą powyżej 60 zł za metr. Radni zastanawiali się też nad ewentualnym remontem obecnej siedziby lub przenosin do szpitala przy ul. Szkolnej albo przy ul. Szwajcarskiej w miejsce likwidowanej pralni.

Sytuację podsumował radny Andrzej Bielerzewski, zwracając się do Witolda Draba: Powinien Pan zamknąć swoją siedzibę, jestem ciekaw, kto wtedy by zareagował - mówił. - Ta propozycja to oczywiście żart, problem polega na tym, że nie wiadomo kto za tę sytuacja odpowiada, bo wojewoda daje pieniądze na funkcjonowanie, ale powołuje prezydent - skwitował radny. Radni obiecali lobbowanie w kwestii rozwiązania problemu siedziby Sanepidu. (jg)