Najszerzej dyskutowanymi tematami na posiedzeniu Rady Miasta we wtorek, 8 kwietnia, były mandaty za jazdę komunikacją miejską bez biletu, nadawanie nazw przystankom tramwajowym i autobusowym oraz ewentualne referendum w sprawie zabudowywania poznańskich terenów zielonych.
Radni nie zgodzili się na przeprowadzenie lokalnego referendum w sprawie dopuszczenia zabudowy mieszkaniowej na terenie klinów zieleni i parku Kasprowicza. Jako podstawowe argument podawali m.in. brak mocy prawnej takiego dokumentu oraz celowe ze strony części radnych wykorzystywanie jego potencjału politycznego w kontekście zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego.
Sporna data
Wszystko dlatego, że pierwszą z proponowanych dat głosowania był 25 maja, czyli dzień w którym odbywają się już wspomniane wybory. Katarzyna Kretkowska uzasadniała, że datę tę można w każdej chwili zmienić, a została ona wybrana po to, by zmobilizować mieszkańców do wzięcia udziału w obu głosowaniach w ramach demokracji bezpośredniej. Łukasz Mikuła z Komisji Polityki Przestrzennej zaznaczał że popierałby ten pomysł gdyby nie fakt, że nie ma on żadnej siły politycznej. - To tylko efektowny fajerwerk - mówił.
Nie zgadzał się z nim Szymon Sękowski vel Sęk, który przyznał, że projekt klubu SLD ma wiele mankamentów, ale popiera pomysł referendum jako jednego z największych narzędzi demokracji. - Nasza dyskusja najlepiej pokazuje, przed jakimi problemami jeśli chodzi o zagospodarowanie pasów zieleni stoi w tej chwili miasto - podsumowywał.