Uniwersytet Medyczny chce budować nowy Szpitalny Oddział Ratunkowy, w nowym gmachu za szpitalem przy ul. Przybyszewskiego do którego ma się przenieść dawny Szpital Wojskowy. Władze uczelnie spotkały się z radnymi, by przekonać ich do zgody na przekazanie ziemi pod rozbudowę.
Posiedzenie połączonych komisji odbyło się 26 czerwca w Centrum Kongresowym i Bibliotece Głównej Uniwersytetu Medycznego przy ul. Przybyszewskiego. Z władzami uczelni spotkali się radni z Komisji Rodziny, Spraw Społecznych i Zdrowia oraz Komisji Kultury i Nauki. Przedstawiono sprawę rozbudowy szpitala przy ul. Przybyszewskiego, po zlikwidowaniu Szpitala Wojskowego. - Chcemy wyjaśnić wszystkie wątpliwości które pojawiły się odnośnie tej inwestycji - powiedział rektor Uniwersytetu Medycznego prof. Jacek Wysocki. Szpital im. H. Święcickiego przy Przybyszewskiego połączył się dwa lata temu z Szpitalem Wojskowym, który uczelnia przejęła od Ministerstwa Obrony Narodowej.
MON oddało szpital zadłużony na 22 mln zł, a część zadłużenia ujawniła się dopiero po przejęciu placówki. Sytuacja w przejmowanym szpitalu była bardzo zła, pod względem stanu infrastrukturalnego jak i nawet zagrożenia leczenia pacjentów. Wszystko udało się opanować dzięki temu, że szpital przejęła większa jednostka. Mimo to, że jednostkę udało doprowadzić się do nieco lepszego stanu, to szpital i tak tam dalej nie może funkcjonować, bo jego remont nie ma ekonomicznego uzasadnienia. A przebudowa budynku jest konieczna, bo do 2016 roku trzeba spełnić nowe kryteria dla budynków szpitalnych, które określiło Ministerstwo Zdrowia. Szacunkowe koszty takiej inwestycji wyniosły by ponad 200 mln zł. Główny problem to brak odpowiednio szerokich ciągów komunikacyjnych. Budynek przy ul. Grunwaldzkiej mieści się bowiem w dawnym hotelu wybudowanym na potrzeby PeWuKi.
SOR dla mieszkańców i studentów
Równie ważnym impulsem do tej inwestycji jest to, że Uniwersytet Medyczny nie ma własnego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR). - Dla uczelni brak własnego SORu to duży problem dydaktyczny! Musimy się rozwijać, bo jest konkurencja o studenta! - mówił rektor prof. Jacek Wysocki. SOR w tym miejsce jest też potrzebny miastu. Osoby, które były by objęte SORem to mieszkańcy centrum Poznania, do jego rejonu będzie należeć 200 tys. mieszkańców.
Zdaniem władz uczelni ta inwestycja nie będzie kolidowała z charakterem urbanistycznym tej okolicy, będzie uwzględniony pas zieleni oddzielający budynki o d jezdni i okolicznych zabudowań. O to apeluje Rada Osiedla, będą też miejsca parkingowe. W sumie obszar który chce od miasta uniwersytet to 6 ha na których obiekt można posadowić zgodnie ze standardami obiektów szpitalnych. W SOR będzie oddział intensywnej terapii z 35-40 łóżek, 35 łóżek wybudzeniowych. W sumie w obiekcie ma być 400 łóżek. Stworzonych zostanie od 15 do 20 sal operacyjnych, centralna sterylizatornia i inne potrzebne pracownie potrzebne do obsługi chorych. Na dachu nowych budynków będzie lądowisko dla helikopterów ratunkowych. Ostatni etap inwestycji dotyczyć by miał starej części szpitala, tak by dostosować ją do przeniesionych z ul. Grunwaldzkiej oddziałów internistycznych. Ale to nie jest tak pilna sprawa, jak budowa nowych obiektów.
Pieniądze z budżetu centralnego
Planowany koszt pierwszego etapu inwestycji, w ramach którego powstał by SOR to 120 mln zł. - Wojewoda wpisał ten oddział jako inwestycję priorytetową dla województwa, a to oznacza, że inwestycja będzie dofinansowana poza konkursem. Uniwersytet będzie też musiał uruchomić środki własne. Miasto ma przekazać z bonifikatom grunt. Szpitalowi zależy by mieć prawo do gruntu jak najszybciej by w tym roku już móc zabiegać o fundusze, bez gruntu nikt pieniędzy nie da. Środki na inwestycje mają też pochodzić ze sprzedaży budynku przy ul. Grunwaldzkiej, który należy do uniwersytetu. Jeśli miasto przekaże grunt Uniwersytet Medyczny ogłosi konkurs architektoniczny na projekt. Od momentu rozpoczęcia budowy może się ona zakończyć w ciągu dwóch lat, ale to jest uzależnione od sposobów finansowania z budżetu państwa.
Rada Miasta zdecyduje o przekazaniu gruntu w najbliższych miesiącach.
(jg)