Na co dzień niewidoczne lub nie rzucające się w oczy, czujnym okiem śledzą to, co dzieje się na ulicach miasta. Blisko 450 kamer liczy sobie miejski monitoring, który w tym roku poznański obchodzi swoje 15-lecie.
Najwięcej kamer, bo aż 110 obserwuje otoczenie na trasie tramwajowej Franowo. 18 działa na Dworcu Zachodnim, 6 w rejonie Międzynarodowych Targów Poznańskich... Każde z nagrań jest przechowywane do 35 dni, później następuje automatyczne nadpisywanie nowego obrazu.
- Materiały z monitoringu są przydatne dla sądów i prokuratur, a także dla nas samych na etapie przygotowywania materiałów sprawy - mówi Roman Kuster, komendant miejski policji w Poznaniu. A jest co oglądać, bo na ulicach codziennie dochodzi do mniej lub bardziej nietypowych sytuacji.
Kąpiel w fontannie albo spływ kajakowy na ulicy
Młoda dziewczyna z impetem wpadająca do fontanny na Starym Rynku, chłopak wprowadzający rower na sam szczyt Mostu Jordana albo kajakarz "pływający" po chodnikach Wildy. To tylko kilka z najbardziej pomysłowych sytuacji, jakie o jakiś czas rejestruje oko miejskiej kamery. Prócz tego oczywiście masa standardowych wykroczeń: bójki, kradzieże, kolizje czy picie alkoholu w miejscu publicznym.
- Celem monitoringu było przede wszystkim zapewnienie mieszkańcom poczucia bezpieczeństwa i przyspieszenie reakcji odpowiednich służb na niebezpieczne sytuacje w mieście - mówi prezydent Poznania, Ryszard Grobelny. Wtóruje mu jego zastępca, Tomasz Kayser: - System sprawdza się, bo jest rozwijany w sposób zintegrowany, przy współpracy z policją i spółdzielniami mieszkaniowymi - zaznacza.
Według policyjnych statystyk, w miejscach objętych monitoringiem liczba wykroczeń i przestępstw znacznie spadła. Przykładowo, od stycznia do lipca tego roku, w miejscach gdzie kamery obserwują ulice zanotowano 26, natomiast w rejonach bez obserwacji - 508 kradzieży samochodów. Analogicznie, jeśli chodzi o liczbę rozbojów stosunek tych liczb to 31 do 65, zaś kradzieży połączonych z włamaniem - 61 do 912. Operatorzy zaznaczają przy tym, że wbrew pozorom, nagrania z monitoringu równie często mogą służyć do udowodnienia, że przestępstwa NIE popełniono. Chodzi np. o zgłoszenia fikcyjnych kradzieży samochodów, po to by wyłudzić odszkodowanie.
Będzie monitoring mobilny?
Połowa z kamer to urządzenia obrotowe, drugie tyle to kamery stałe. Z nagrań korzysta nie tylko policja i straż miejska, ale też MPK czy miejski Wydział Zarządzania Kryzysowego. Cały system, od początku swojego działania kosztował miasto około 30 mln. zł, przy czym kwota ta nie odnosi się wyłącznie do kosztów samego monitoringu, ale również do infrastruktury zapewniającej jego sprawną obsługę. Dzięki niemu, Straż Miejska przeprowadziła łącznie ponad 30tys. interwencji. Tylko w tym półroczu było ich już
Teraz miasto planuje zakup sprzętu do prowadzenia bezprzewodowych transmisji, czyli tzw. monitoring mobilny. W mieście ma się też pojawić dodatkowych 50 kamer, a ich precyzyjność ma pozwolić na rozpoznawanie tablic rejestracyjnych czy rejestrowanie niedozwolonych manewrów na drodze, np. jazdy po BUSpasach.
- Średni czas reakcji na zgłoszenie zaobserwowane na monitoringu to 17 minut - tłumaczy Roman Kuster. - To mniej aż o 4 minuty w stosunku do wyniku z zeszłego roku - dodaje. (as)
Fragmenty nagrań z monitoringu miejskiego możesz zobaczyć tutaj.