Ponad 1000 kamer

Radni z Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego zapoznali się z informacją na temat rozwoju i działania miejskiego monitoringu wizyjnego.

W Poznaniu w ramach monitoringu miejskiego działa 446 kamer (po połowie obrotowe i pozycyjne). Ale to nie wszystko: 110 kamer znajduje się na trasie tramwajowej na Franowo i 18 kamer na trasie do Dworca Zachodniego oraz 371 kamer w tramwajach i autobusach. Oprócz tego w mieście działają kamery nadzorowane przez Zarząd Dróg Miejskich, systemy monitoringu prowadzone przez spółdzielnie mieszkaniowe na Winogradach i Piątkowie. Łącznie w różnych systemach monitoringu na terenie Poznania działa około 1140 kamer.

Plany rozbudowy i modernizacji na lata 2014-2015 zakłada rozszerzenie monitoringu m.in. na: ul. Bukowskiej, Rynku Łazarskim, ul. Hetmańskiej, Rondzie Starołęka. Kolejne lata do 2017 r. to monitoring m.in. w Parku Chopina i Parku Wieniawskiego, na skrzyżowaniu ul. Libelta i al. Niepodległości, na ul. Głównej, modernizacja istniejącego monitoringu na Starym Mieście i Grunwaldzie. Rozwój monitoringu ma być prowadzony w oparciu o transmisję bezprzewodową. Inteligentne systemy analizy obrazu mają umożliwić na przykład wychwycenie wykonania przez kierowcę samochodu niedozwolonego manewru i rozpoznawanie tablic rejestracyjnych. - Bardzo dobrze się dzieje, że Wydział Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa konsultuje z radami osiedli rozmieszczenie kamer - podkreśla radnych Wojciech Wośkowiak. - Społeczności lokalne mają najlepsze rozeznanie, gdzie w ich okolicy jest niebezpiecznie i przydałyby się kamery - dodaje.

- Jesteśmy jednym z najlepiej zmonitorowanych miast w kraju - mówi zastępca komendanta miejskiego Policji w Poznaniu Maciej Nestoruk. - Monitoring pełni funkcję prewencyjną, bo na przykład złodzieje nie działają tam, gdzie są kamery. Druga funkcja to pomoc w zbieraniu materiału dowodowego w przypadku zarejestrowanych zdarzeń - wyjaśnia Nestoruk.

Radny Mariusz Wiśniewski podkreślił spory pożytek z funkcjonowania kamer na terenach spółdzielczych. Kilka lat temu taki pomysł pojawił się na Ratajach w spółdzielni Osiedle Młodych, ale nie zdecydowano się na taki krok z uwagi na koszty. - Obecnie spółdzielcy zaczynają zdawać sobie sprawę, że to był błąd - mówi radny Mariusz Wiśniewski i podaje przykład. Miesiąc temu na osiedlu Piastowskim ktoś zdewastował kilkadziesiąt samochodów. - Gdyby był monitoring, to być może nie doszłoby do tego, a przynajmniej udałoby się złapać sprawcę - podkreśla Wiśniewski i apeluje, aby Miasto wsparło spółdzielnię, jeśli znowu wystąpi z takim pomysłem. Zastępca prezydenta Tomasz J. Kayser doradza ratajskiej spółdzielni zastosowanie takiego modelu jak na Winogradach i Piątkowie, gdzie spółdzielnie stworzyły własne punkty dozoru. - Taki punkt może zostać podłączony do sieci miejskiej, a obraz przesyłany do najbliższego komisariatu Policji - tłumaczy Kayser. Miasto może wesprzeć spółdzielnię w wyborze sprzętu i dofinansować zakup, ale swój wkład musi ponieść również druga strona.

(mat)