"Komitet na Uniwersytet"

25 lat temu studenci zajęli siedzibę PZPR w Poznaniu.

Na przełomie lat 1989-1990 demontaż sytemu komunistycznego opartego na dyktatorskich rządach Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej stał się faktem. Zepchnięta do głębokiej defensywy "partia władzy" wciąż jednak istniała i gorączkowo szukała dróg wyjścia z impasu, w czym z całą pewnością nie pomagała jej gorąca sytuacja panująca w tzw. "terenie". Wyraźnie dostrzegalna słabość wszechpotężnej do niedawna "przewodniej siły Narodu" zachęcała bowiem do stawiania wyjątkowo niewygodnych pytań o pochodzenie należącego do niej majątku, którego najbardziej jaskrawym symbolem były zazwyczaj niebywale okazałe gmachy jej lokalnych struktur. Nie inaczej było w Poznaniu, gdzie dyskusja na ten temat nabrała widowiskowego przyspieszenia po zajęciu gmachu KW PZPR przez grupę kilkudziesięciu studentów reprezentujących NZS, Ruch "Wolność i Pokój" oraz "Solidarność Walczącą".

Niezapowiedziana wizyta złożona "towarzyszom" przez studencką brać nie była pierwszym tego typu przypadkiem w dziejach poznańskiej KW PZPR. Stanowiący dość rzadki przykład połączenia socrealizmu i modernizmu budynek ul. Czerwonej Armii (obecnie ul. św. Marcin), nazywany niekiedy przez poznaniaków "Białym Domem", został wszak przez nich zdobyty w czasie Poznańskiego Czerwca 1956. Pojawiające się wówczas postulaty domagające się przeznaczenia jego przepastnych wnętrz na cele społeczne powróciły ponownie w czasie październikowej odwilży, a miarą ich skali pozostaje fakt, że postawiona pod ścianą poznańska PZPR podjęła nawet decyzję o przekazaniu gmachu na rzecz przyszłego szpitala i jedynie szybkie zażegnanie kryzysu spowodowało, że partii udało się ostatecznie ze swojej "lekkomyślnej" propozycji wycofać. Nie znamy wprawdzie odpowiedzi na pytanie, czy działający 34 lata później poznańscy studenci wiedzieli o tym zapomnianym epizodzie poznańskiego Października 1956, do swojej akcji przystąpili oni jednak w sposób zorganizowany i od początku nastawiony na realizację konkretnych celów.

Decyzja o próbie zajęcia "białego domu" zapadła 16 stycznia 1990 r. na posiedzeniu Komisji Uczelnianej NZS UAM, na czele której stał wówczas Filip Kaczmarek. Nazajutrz około godz. 6:30 grupa studentów zebrana w podcieniach kamienic przy ul. Lampego (obecnie ul. Gwarna) ruszyła w kierunku budynku KW, do którego udało im się ostatecznie dostać bramą od ul. Kościuszki. Element zaskoczenia oraz iście ułańska fantazja uczestników "najścia" spowodowały, że niemal pusty o tej porze gmach stanął przed nimi otworem. Studenci nie tracili zresztą czasu i z właściwą sobie energią przystąpili do jego zorganizowanej okupacji, domagając się przede wszystkim oddania nieruchomości na potrzeby Uniwersytetu. Prędko też obwieścili swój spektakularny sukces mieszkańcom miasta, m.in. zamalowując tablicę informacyjną KW PZPR, wywieszając na zewnątrz budynku transparenty (m.in. "Komitet na Uniwersytet", "Ratujmy Bibliotekę", "To już koniec...", "Okupacja"), czy też zrywając z masztu czerwoną flagę i wciągając na jej miejsce czarną. Okupacja trwała ostatecznie nieco ponad dobę i zakończyła się wypracowaniem porozumienia, na mocy którego władze poznańskiej PZPR były odtąd zobowiązane do powstrzymania się od przekazywania pomieszczeń w swoim gmachu komukolwiek za wyjątkiem UAM. Jego sygnatariusze nie mogli z pewnością wiedzieć, że zaledwie 11 dni później PZPR przestanie istnieć. W niczym nie zmienia to jednak faktu, że w kwietniu 1990 r. "Dom Partii" przekazano ostatecznie do dyspozycji Uniwersytetu, co w ogromnej mierze pozostaje zasługą jego studentów.

Piotr Grzelczak