Zobacz poprawki w budżecie zaopiniowane przez radnych

Od środy 14 stycznia do piątku trwało drugie czytanie projektu budżetu Miasta Poznania na rok 2015 i jego Wieloletniej Prognozy Finansowej. Komisja Budżetu opiniowała zawarte w nim projekty i zgłoszone poprawki.

Niektóre z nich pozornie się dublują. Na najbliższej Sesji Budżetowej, 27 stycznia (wtorek), Rada zdecyduje, które z nich zostaną przyjęte, a które trzeba będzie odrzucić. Podczas serii spotkań członkowie  Komisji Budżetu pozytywnie zaopiniowali takie poprawki jak:

- Chodzi zarówno o podstawowe, jak i specjalistyczne szkolenia, a nie jest to przecież duża kwota - mówi radna Lidia Dudziak.

- Co roku miasto wydaje około 100 tys. zł na jej naprawianie. Czas skończyć z tego rodzaju marnotrawstwem. Skoro fontannę źle zaprojektowano i wykonano, to raz a dobrze trzeba to naprawić - uważa radny Antoni Szczuciński.

- Poza tym to kwestia wizerunkowa, o której wciąż dyskutują media - uzupełnia Tomasz Karczewski, dyrektor Estrady Poznańskiej, która opiekuje się fontanną.

W organizacji wystawy Poznań będzie współpracował z Gdańskiem i Wrocławiem.

Do tej pory przeznaczano na ten cel 400 tys. zł. Przykładowo, w zeszłym roku na 198 zgłoszeń, przyznano 50 takich stypendiów.

- Tylko tyle, bo inaczej byłaby to śmiesznie niska kwota - mówi Lidia Dudziak i dodaje: - Nasze dzieci i młodzież zajmują drugie miejsce w skali kraju. Za tę kwotę pomożemy dodatkowym 20 osobom.

Obecnie środki na ten cel wynosiły 550 tys. zł. Mowa tu o takich dyscyplinach jak piłka nożna, koszykówka, piłka ręczna, rugby czy hokej na trawie.

- Chodzi o to, żebyśmy nie stali się sportowym zaściankiem. Oczywiście, że drużyny jakoś sobie radzą zdobywając sponsorów, ale to nadal za mało. A jest przecież spora grupa kibiców, którzy chcieliby oglądać u nas dobry basket czy hokeja - tłumaczy Lidia Dudziak.

- To zadanie związane z elementem promocji miasta. Prezydent podjął decyzję o powrocie do jej historycznej symboliki, a ta tradycja niewątpliwie łączy się z tym założeniem - uważa Antoni Szczuciński.

Chodzi o kwotę na konkurs grantów dla podmiotów, które chcą uzyskać pomoc konserwatorską. - Niestety z zabytkami jest tak, że jeśli się o nie nie dba... po prostu znikają - argumentuje Antoni Szczuciński.

- Ten projekt ma istotne znaczenie społeczne, a co najważniejsze zyskał już zaufanie i liczną koalicję partnerów. Od początku nie chodziło nam o jednorazowe działanie, a o trwały efekt - mówi Anna Hryniewiecka, dyrektor CK Zamek.

- Porównując budżet tego festiwalu ze środkami innych festiwali, z pewnością nie jest to zawyżona kwota  - rekomenduje Antoni Szczuciński.

- By wreszcie można było zrealizować założenie merytoryczne w postaci ściągania do Poznania znanych aktorów i reżyserów. To jednorazowo kosztowne, ale później się zwraca, przy okazji zachęcając do częstszych odwiedzin naszego miasta - tłumaczy Antoni Szczuciński.

Chodzi o dopłaty do mediów (energia, woda, usuwanie śmieci) oraz materiałów dydaktycznych (książki, zabawki edukacyjne, wyposażenie sal).

- Niestety, chociaż sytuacja w oświacie od 2005 r. wyglądała tak, że wydatki wzrastały, to jednak były one przeznaczane na wydatki osobowe, a nie rzeczowe - wyjaśnia radny Przemysław Alexandrowicz.

Lidia Dudziak: - Projekt przygotowany przez Spółkę Targowiska jest charakterystyczny dla gigantomanii tego miasta i bardzo futurystyczny, zupełnie nieprzystający do oczekiwań mieszkańców.

Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta: - Wstępne pomysły studentów Politechniki Poznańskiej trudno nazwać koncepcją techniczną, a co dopiero projektem.

... czyli udrożnienie węzła na ul. Koszalińskiej i ul. Lutyckiej (m.in. stworzenie nowego wiaduktu kolejowego i budowa zjazdu z ul. Koszalińskiej na ul. Lutycką)

- To projekt o ogromnym znaczeniu dla usprawnienia ruchu w północnej części miasta - mówi radny Michał Boruczkowski.

- To inicjatywa Komisji Rewitalizacji i Komisji Polityki Przestrzennej jeszcze poprzedniej kadencji - podkreśla zastępca prezydenta, Mariusz Wiśniewski. - Będziemy rozważali z panem prezydentem jej rozpatrzenie w autopoprawce - dodaje.

W tej chwili istnieją tylko cztery takie specjalnie wyznaczone stanowiska, wszystkie są płatne.

- Nie ma tu skrzyżowań, brakuje kanalizacji, a ulica jest wiecznie zakorkowana i na tle innych tras w mieście wygląda jak ich uboga krewna - mówi radna Ewa Jemielity.

- Tramwaj jest tam rozwiązaniem optymalnym. Musimy wreszcie przeznaczyć porządną kwotę na tę inwestycję - uważa radny Szymon Sękowski vel Sęk.

- Był nawet taki rok, gdy nie przewidziano w budżecie żadnych środków na ten cel. Dopiero po interwencji Komisji Kultury ostatecznie trafiło na niego pół miliona złotych. Warszawa przeznacza na ochronę zabytków 7 mln zł, Wrocław aż 12 mln. Poznań plasuje się gdzieś w okolicach Sosnowca jeśli chodzi o te środki - argumentuje Szymon Sękowski vel Sęk.

Prócz tego radni optują również za stworzeniem całodobowego pogotowia dla zwierząt, a więc miejsca, w którym lekarz weterynarii pełniący całodobowe dyżury udzielałby szybkiej pomocy w razie nagłych wypadków. Dodatkowo, w ramach obowiązków, wykonywałby też sterylizacje zwierząt trafiających do poznańskiego schroniska.

- Obecnie w nagłych wypadkach na interwencję Straży Miejskiej czeka się około dwie godziny. Dopiero później zawiadamiane jest samo schronisko - mówi radny Tomasz Lewandowski. - Nie tak to powinno wyglądać w cywilizowanym, europejskim kraju, więc pora zmierzyć się nareszcie z tym problemem - dodaje.

O tym, które z pomysłów ostatecznie zostaną przewidziane w budżecie na bieżący rok przekonamy się już na najbliższej sesji budżetowej, we wtorek 27 stycznia. (as)