Strefa Tempo 30 od końca

Urzędnicy odwracają kolejność i proponują nowe podejście do procesu ograniczania prędkości w mieście. Tłumaczą, że przyczyną zmiany jest przeciąganie się prac nad jej wprowadzaniem w centrum.

Przypomnijmy, Strefa Tempo 30 to rozwiązanie, które pozwala pieszym, rowerzystom i kierowcom poruszać się po mieście bez zagrożeń. Ograniczenie prędkości spowodowane przede wszystkim nową aranżacją terenu, ma sprzyjać bezpieczeństwu i uczynić miasto bardziej przyjaznym pieszym i rowerzystom. Najbliższe plany jej wprowadzania dotyczą obrębu ulic Królowej Jadwigi, Alei Niepodległości, Solnej i Estkowskiego.

- Najpierw chcemy oznakować właściwie ten obszar, a dopiero potem sukcesywnie uzupełniać go w infrastrukturę, która faktycznie wymusi zwolnienie kierowców - zapowiada Radosław Ciesielski z poznańskiego Zarządu Dróg Miejskich.

Zdaniem radnego Łukasza Mikuły, nie na tym polega zasadnicza idea Strefy Tempo 30. - Postawienie znaku ograniczenia prędkości powinno dziać się na końcu tego procesu - tłumaczy. - Przede wszystkim chodzi o takie zaaranżowanie przestrzeni, żeby w sposób miękki wymusić na kierowcach określne zachowanie. To wzmacnia pozycję pieszego i rowerzysty i jest powiązane między innymi z budową małej architektury. To cała filozofia działania - argumentuje.

- Moja propozycja polega wyłącznie na tym, żeby odwrócić cały proces i zmotywować do dalszego działania, które w tej chwili jest spowalniane przez prowadzone z mieszkańcami konsultacje i kwestie finansowe - tłumaczy zastępca prezydenta Maciej Wudarski. - Jestem absolutnie daleki od myślenia, że postawienie znaku drogowego wystarczy - dodaje. (as)