Trawniki w 46 parkach i 131 zieleńcach administrowanych przez Zarząd Zieleni Miejskiej w Poznaniu zajmują ponad 500 hektarów. Od kilku lat ich pielęgnacja wygląda inaczej niż wcześniej - kosimy rzadziej i mądrzej. Wyjaśniamy, dlaczego to robimy, jak ustalamy system koszenia poszczególnych terenów i jak staramy się pogodzić potrzeby przyrody, mieszkańców i miasta, które się ociepla.
Z klimatem, nie wbrew niemu
W ostatnich latach obserwujemy w Poznaniu wyraźne zmiany klimatu: rosnące średnie temperatury, mniej dni z pokrywą śnieżną zimą, coraz dłuższe okresy bez opadów wiosną i latem. Te warunki musimy uwzględniać każdego dnia, planując pielęgnację i utrzymanie miejskiej zieleni.
Wyższy trawnik lepiej radzi sobie z suszą - dłuższe źdźbła ocieniają glebę i własne korzenie, ograniczają parowanie wody i pomagają zatrzymać wilgoć tam, gdzie jest najbardziej potrzebna. W skali miasta przekłada się to na łagodniejszy mikroklimat, szczególnie ważny latem. Wyższe trawniki to także większa bioróżnorodność - pożywienie dla pszczół, trzmieli i motyli, a w konsekwencji także dla owadożernych ptaków.
Dlatego od kilku lat ograniczyliśmy liczbę koszeń. W 2020 roku średni wskaźnik koszenia trawników będących w naszej administracji wynosił 6 razy w sezonie. Dziś, w zależności od przebiegu pogody, wynosi ok. 3 razy.
Każdy park ma swój charakter
Miejscy ogrodnicy, planując prace, biorą pod uwagę zagospodarowanie terenu i jego przeznaczenie, a także aktualne warunki pogodowe oraz glebowe.
Każdy z obiektów administrowanych przez ZZM ma trochę inny charakter, inną funkcję i innych użytkowników. Dlatego do ich pielęgnacji podchodzimy indywidualnie.
W związku z tym parki będące wizytówkami miasta, historyczne oraz z systemami nawadniania pielęgnujemy intensywnie - estetyka i ład są częścią charakteru tych miejsc. Natomiast w pozostałych obiektach wprowadziliśmy tzw. strefowanie zieleni - w ramach jednego parku różne fragmenty koszone są z różną częstotliwością, zgodnie z tym, jak są wykorzystywane. Przy alejkach, na placach zabaw, w miejscach gier, pikników i leżenia na trawie - kosimy regularnie. Wyższa trawa zostaje pod drzewami, na skarpach i w cichszych zakątkach parków, gdzie nie odbywa się intensywna rekreacja.
W wybranych fragmentach parków świadomie zostawiamy np.: mniszki lekarskie, koniczyny białe i łąkowe, jaskry, krwawniki pospolite. Łąki kwietne koszone są raz lub dwa razy w sezonie, w sposób, który pozwala roślinom ponownie zakwitnąć i wesprzeć owady zapylające.
W niektórych miejscach nie kosimy w ogóle. To obszary całkowicie oddane przyrodzie - z roślinnością spontaniczną, formującą się w naturalny sposób. Ekostrefy planujemy szczególnie tam, gdzie nie wpływają one na bezpieczeństwo czy komfort użytkowania sąsiadujących terenów.
Dlaczego w ogóle kosimy
Koszenie pobudza trawy do krzewienia, czyli wypuszczania bocznych pędów. Dzięki temu darń jest gęsta, równa i odporna na deptanie, choroby oraz suszę. Trawa, której nie kosimy, w pewnym momencie przechodzi z fazy wegetatywnej w generatywną - przestaje produkować liście, a zaczyna kwiatostany i nasiona. Wtedy traci najbardziej pożądane cechy: liście pochłaniające zanieczyszczenia, zwartą darń i równomierną zieloną barwę.
Kalendarz koszenia pisze pogoda
Koszenie nie odbywa się według sztywnego kalendarza. Inspektorzy ZZM na bieżąco monitorują warunki pogodowe i w razie długotrwałej suszy wstrzymują prace. Koszenie połączone z brakiem wody jest dla murawy podwójnym stresem i może doprowadzić do jej szybkiego zniszczenia. W parkach, w których działają systemy nawadniania, pielęgnacja jest bardziej elastyczna.
Co jest, a co nie jest pod opieką ZZM
Niecała zieleń w Poznaniu znajduje się pod opieką Zarządu Zieleni Miejskiej. Część terenów należy do Zarządu Dróg Miejskich, spółdzielni mieszkaniowych lub jednostek prywatnych. W takiej sytuacji to zarządca terenu decyduje o sposobie pielęgnacji.
Paradoks kosztów: rzadziej nie znaczy taniej
Wbrew częstemu skojarzeniu, ograniczenie koszenia nie obniżyło znacząco wydatków, jakie ZZM ponosi na ten cel. Mechanizm jest prosty: koszenie wyższej trawy jest znacznie bardziej pracochłonne niż częste koszenie krótkiej trawy. Krótki pokos zbiera się maszynowo, kosiarkami z koszami. Wyższy trzeba grabić i zbierać ręcznie, co wymaga więcej osób i więcej czasu.
Ograniczanie koszenia nie wynika więc z poszukiwania oszczędności, lecz z troski o klimat i bioróżnorodność.
Słuchamy mieszkańców
Dyskusja o tym, jak często kosić, budzi w Poznaniu wiele emocji. Otrzymujemy sygnały zarówno z prośbą o zwiększenie częstotliwości koszenia, jak i o jego ograniczenie. Zwolennicy i przeciwnicy obu rozwiązań mają swoje racje. Strefowanie jest naszą próbą ich pogodzenia - kosimy tam, gdzie to konieczne dla zdrowia trawnika i komfortu użytkowników, a zostawiamy fragmenty bardziej naturalne tam, gdzie ma to sens dla przyrody.
Podsumowanie
Zmiana podejścia do koszenia trawników w Poznaniu to świadoma odpowiedź na klimat i nowe potrzeby miasta. Wsłuchujemy się w naturę i w mieszkańców, próbując znaleźć równowagę między estetyką, bezpieczeństwem, użytkowaniem, klimatem i bioróżnorodnością.
Klimat się zmienia szybciej niż nasze nawyki. Próbujemy nadążyć w sposób, który służy zarówno trawnikowi, jak i mieszkańcowi, który po nim spaceruje.