Jednym z pierwszych występujących radnych był Artur Różański, który wygłosił swoje oświadczenie w sprawie decyzji związanych z GOAP-em (Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej). Radny krytykował wydaną przez miasto zgodę na zaciągnięcie 25 mln zł. zadłużenia, i kolejnych 18 mln. przez spółkę zajmującą się odpadami. - Mówimy łącznie o 42 mln zł., których lwia część obciąży wskaźniki miejskiego zadłużenia - mówił. - Czekałem dwa miesiące na inicjatywę prezydenta Jakuba Jędrzejewskiego, który miał wyjaśnić nam sens tej decyzji, ale się nie doczekałem. A przecież te zobowiązania będą mieć wielki wpływ na ustalanie budżetu na 2016 i 2017 r., a może i środków bieżących - argumentował. Jego zdaniem GOAP to spółka, która potrzebuje pieniędzy "jak smok potrzebuje dziewic". Oznacza to, że jest studnią bez dna i zawsze będzie potrzebowała dofinansowania. Największy zarzut skierował jednak wobec władz miasta, które swojej decyzji nie skonsultowały z Radą Miasta. - Pogodziłęm się już z tym, że ustalenia z prezydentem Jędrzejewskim nie są warte funta kłaków, ale oczekuję dokładnego sprawozdania z tego działania przed radnymi - podsumował swoje wystąpienie.
Inne wystąpienie dotyczyło przyznania "żółtej kartki" wiceprezydentowi Maciejowi Wudarskiemu, którego publiczne wypowiedzi zaniepokoiły radną Katarzynę Kretkowską. Jej zdaniem, prezydent nie wywiązuje się z deklaracji, które składał jeszcze jako przedstawiciel opozycji i działacz społeczny poprzedniej kadencji. - Jako urzędnik pan Wudarski kompletnie zmienił punkt widzenia. Cała rzecz polega na tym, że skoro się mówi, ze zieleń jest ważna, to musi być ważna również w kontekście innych działań miasta - zaznaczała radna.
Co wisi w powietrzu?
Jak wynika z badań, przekraczanie dopuszczalnych norm zanieczyszczenia powietrza w Poznaniu jest stosunkowo niewielkie, zwłaszcza na tle innych dużych miast. Minimalne przekroczenia wynikają w dużej mierze ze spalania węgla w domowych piecach. Co ciekawe, liczba osób pracujących w mieście, a mieszkających poza nim jest większa niż w województwie mazowieckim.
Do pracy w Poznaniu dojeżdża blisko 90 tys. osób dziennie, to jest niewiele mniej niż w znacznie większym Krakowie, a przy tym dużo więcej niż we Wrocławiu. Taka sytuacja siłą rzeczy ma znaczący wpływ na emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Mimo to miasto nie boryka się z tak dokuczliwymi zanieczyszczeniami jak np. Warszawa czy Kraków.
Władze miasta chcą w latach 2015-2018 zrealizować program dotacji na wymianę systemów ogrzewania, aby zmniejszyć poziom stężenia tzw. pyłów drobnych w powietrzu. We współpracy z inicjatywą KAWKA (projekt Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska) będzie szansa na zwrot nawet do 80% kwoty wymiany rodzaju zasilania w ciepło. Z zaznaczeniem, że jednorazowa dotacja nie przekroczy kwoty 6 tys. zł, a maksymalna kwota przypadająca na 1 m. kw. lokalu mieszkalnego czy usługowego to 80 zł. Wnioski będzie można składać pojedynczo lub w ramach wspólnoty mieszkaniowej, a oferta dotyczy zarówno osób fizycznych, jak i firm czy przedsiębiorców.
- Nikogo nie przymuszamy, ale dajemy szansę na zmianę systemu ogrzewania. Zwłaszcza w centrum miasta, czyli dzielnicach Stare Miasto, północna Wilda czy Łazarz, gdzie w sezonie grzewczym koncentrują się szkodliwe pyły - mówi Leszek Kurek, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska i dodaje: - Wszystkie obiekty miejskie już dawno rozwiązały ten problem, w programie znalazło się także dziewięć ostatnich miejskich kamienic, w których nadal spala się paliwo stałe.
W tym roku na same dotacje zostanie przeznaczone blisko 870 tys. zł, w 2016 r. - ponad 2 mln zł, zaś w 2017 - niecałe 900 tys zł. Jak deklaruje Wydział Ochrony Środowiska, efekty modernizacji podmiotów wyłonionych w procedurze konkursowej będą potem skrupulatnie sprawdzane i monitorowane. Efekt? Przyłączenie minimum 24 budynków likwidacja 1000 piecy i 6 kotłowni w 600 mieszkaniach czy zmniejszenie stężenia pyłów zawieszonych w powietrzu o 10 ton.
Radna Katarzyna Kretkowska dopytywała, dlaczego program adresowany jest tylko do trzech poznańskich dzielnic, a radny Wojciech Kręglewski apelował, by pozostać przy równych warunkach dla mieszkańców i przedsiębiorców. - Z perspektywy miasta najważniejszy w tym projekcie jest aspekt ekologiczny, a nie socjalny - mówił. Projekt wzbudził na tyle dużo zastrzeżeń i wątpliwości, że dyskutowano go najdłużej spośród wszystkich punktów obrad. Przedstawiciele klubów radnych spotkali się też w czasie ogłoszonej przerwy na wspólne obrady.
Według radnego Artura Różańskiego zasady funkcjonowania tego projektu są nierówne. Dlaczego? Jego zdaniem beneficjent, który od tej inwestycji może odliczyć sobie VAT, skorzysta z 80%-owej dotacji, ale już osoby prywatne, które nie mogą tego zrobić - tylko z 60% finansowania. - Proponuję zatem 65% dofinansowania dla przedsiębiorców i 80% dotacji dla zwykłych mieszkańców - apelował. Jego stanowisko zostało wprowadzone jako autopoprawka rady, a uchwała ostatecznie przegłosowana właśnie w takim kształcie.
Darowizna przy ul. Szwajcarskiej
Na wtorkowej sesji radni zgodzili się również na przekazanie nieruchomości znajdującej się przy ul. Szwajcarskiej, a należącej do miasta, na rzecz Skarbu Państwa. Chodzi o ponad 2 tys. m. kw, położonych na obszarze, na którym nie obowiązuje obecnie miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Ma być wykorzystywana przez Wojewódzki Inspektorat Ruchu Drogowego. Jej wartość rynkowa to ponad 2 mln. zł, a decyzję o jej przekazaniu może podjąć prezydent za zgodą Rady Miasta. Komisja Budżetu i Finansów i Komisja Gospodarki Komunalnej pozytywnie zaopiniowały tę prośbę.
- Zacieśnienie współpracy z inspekcją ruchu drogowego leży w interesie miasta, więc z radością witamy ten projekt uchwały - powiedział Tomasz Lewandowski w imieniu klubu radnych SLD.
Przedszkole i kanalizacja
Inne sprawy, którymi zajmowali się radni to m.in. nadanie nowej nazwy Przedszkolu nr 187 na os. Władysława Łokietka czy ustalenie nowych taryf za zbiorowe odprowadzenia ścieków opadowych i roztopowych od 1 kwietnia 2015 do 31 marca 2016 roku.
Przedszkole za zgodą radnych zyskało nazwę "Leśny zakątek". Z kolei nowa cena usługi odprowadzania ścieków zaproponowana w uchwale przyjętej przez Radę to 5, 20 zł netto za metr sześcienny (wzrost ceny o 4%, w stosunku do obowiązujących dotychczas 5 zł netto za metr sześcienny). - W szczególności chodzi o oczyszczanie dróg, placów, chodników czy terenu lotniska - tłumaczył przedstawiciel spółki Aquanet, która obsługuje teren miasta. Według niego to kwota, która na tle innych polskich miast plasuje się w obowiązującej średniej. Radny Tomasz Lewandowski skomentował podział na trzy grupy odbiorców: mieszkańców, przedsiębiorców i obiektów o charakterze sakralnym, dla których obowiązuje ta sama taryfa. - Mamy nadzieję, że w przyszłości wnioskodawca zatroszczy się o to, by to mieszkańcy płacili mniej niż przedsiębiorcy za taką usługę - tłumaczył. Radny Janusz Kapuściński skrytykował cenowe porównania do znacznie mniejszych miast, takich jak np. Piaseczno, podczas kiedy np. Koszalin wykonuje tę usługę znacznie taniej niż Poznań. (as)