Od jak dawna Pan biega?
- Pierwsze starty w półmaratonie i maratonie "zaliczyłem" w 2006 roku. Jednak biegam od niepamiętnych czasów. Chodziłem także do klasy sportowej w liceum o profilu lekkoatletycznym - wówczas uprawiałem biegi sprinterskie.
Co Panu daje bieganie?
- Bieganie to świetna metoda na utrzymywanie dobrej kondycji i tężyzny fizycznej. Na co dzień pomaga mi odprężyć się i rozładować nagromadzone emocje. Udział w maratonach wymaga jednak dużej dyscypliny i regularnych treningów. Najważniejsze jest dla mnie jednak to , że bieganie samo w sobie sprawia mi najwięcej satysfakcji i radości. Staram się zarazić pasją moją żonę i córeczkę, by w przyszłości pobiegły razem ze mną w jakiejś dużej imprezie i mogły poczuć to, co ja po ukończeniu kolejnego maratonu.
Czy Pana najbliżsi rozumieją tę pasję?
- Mam wspaniałą żonę, która rozumie moją pasję i bardzo mnie wspiera! Czasami spieramy się jaki kolor mają mieć buty do biegania - Kinga uważa, że istotna jest estetyka, a ja że funkcjonalność, ale jakoś udaje nam się znaleźć złoty środek. Podobnie wygląda sprawa z pozostałymi rzeczami związanymi z bieganiem.
W jakich maratonach i półmaratonach brał Pan udział?
- Na koncie mam sześć maratonów i siedem "połówek". Biegałem dwa razy w maratonach we Wrocławiu, raz w Łodzi i trzy razy w Poznaniu. Pobiegłem półmaratony w Kościanie, Pile, Poznaniu i Grodzisku Wielkopolskim.
Jak Pan na tym tle ocenia maratony i półmaratony organizowane w Poznaniu?
- Bezsprzecznie półmaraton i maraton poznański organizowane są na bardzo wysokimi poziomie na tle innych imprez biegowych w Polsce. Trudno doczepić się do czegokolwiek. Trasa zawsze jest doskonale przygotowana, pakiety startowe na wysokim poziomie, komunikacja z biegaczami doskonała, Expo świetna a wolontariusze wspaniali i bardzo pomocni.
Rozmawiał: Karol Szaładziński
- Łukasz Miadziołko 33 lata, politolog, żonaty, córka Zosia, zainteresowania: sport.