Połączony zespół ekspertów z miejskiego Wydziału Oświaty i Wydziału Sportu, pracując nad modelem od zeszłego roku, opracował wzorzec, który ma posłużyć kształtowaniu klas sportowych w poznańskich podstawówkach, gimnazjach i liceach. Pomysł został już zaakceptowany przez prezydenta, a w poniedziałek przyglądali mu się radni.
Zadbajmy o sportowe "perełki"
Główne założenia i kryteria tworzenia klas sportowych to m.in. dostęp do bazy sportowej, odpowiednia infrastruktura, funkcjonowanie zajęć pozalekcyjnych takich jak koła sportowe czy nauka pływania i współdziałanie z Ministerstwem Sportu w realizacji programów rządowych, takich jak np. Mały Mistrz czy Multi Sport.
Za priorytetowe dyscypliny drużynowe autorzy modelu uznali piłkę nożną, ręczną i wodną, koszykówkę, siatkówkę oraz hokej na lodzie i trawie. Wśród wyróżnionych dyscyplin indywidualnych znalazły się pływanie (w tym pływanie synchroniczne), akrobatyka, gimnastyka artystyczna, tenis stołowy, lekkoatletyka, szermierka, judo, taekwondo olimpijskie i zapasy.
Poznański system szkolenia sportowego opiera się głównie na Młodzieżowych Centrach Sportu i właśnie klasach sportowych. W ich strukturach działa obecnie blisko 250 grup treningowych, począwszy od akrobatyki, a na zapasach skończywszy - podkreślał Przemysław Foligowski, dyrektor Wydziału Oświaty UMP. Zgadza się z nim Ewa Bąk, szefowa Wydziały Sportu: - Efekty tego już są widoczne, bo Poznań osiąga jedne z lepszych w Polsce wyników treningowych. Dlatego właśnie musimy jeszcze bardziej zadbać o to, by "perełki" sportowe na pewno i w odpowiednim momencie trafiały do dalszego szkolenia - tłumaczyła.
Spór o kryteria
Wśród radnych i działaczy sportowych najwięcej emocji wzbudziły warunki, jakie zdaniem autorów modelu powinny spełnić szkoły, ubiegające się o utworzenie klas sportowych. Zgodnie z ich analizą, niezbędne mają być m.in. umowa patronacka i stała współpraca szkoły z jednym z poznańskich klubów sportowych (takim jak Lech czy Warta Poznań, Mux czy AZS), dobra infrastruktura sportowa lub ewentualnie stały dostęp do odpowiedniej bazy, posiadanie odpowiedniej kadry trenerskiej i wysokie wyniki mierzone wg. punktacji systemu sportu młodzieżowego.
- Za bardzo koncentrujemy się na wynikach i na szukaniu kolejnego Lewandowskiego czy Wojdata - uważa Wojciech Misiak, trener w jednej z poznańskich szkół. - Tymczasem wydaje mi się, że celem powszechnej edukacji nie jest wyłącznie sport, który ma dziać się niejako przy okazji, a przede wszystkim sprawiać dzieciom i młodzieży przyjemność, zamiast wprowadzać niezdrową rywalizację i presję wyników - mówił. Zgodził się z nim radny Mariusz Wiśniewski, podając przykład szkoły sportowej na osiedlu Głuszyna, która wprawdzie nie spełnia warunku dobrej infrastruktury sportowej, ale za to dzieci ćwiczą tam często i chętnie. - Większy nacisk połóżmy na społeczny charakter sportu, a nie rozliczanie szkół z ich wyników - stwierdził.
Radny Grześ prócz wyśrubowanej rywalizacji sportowej skrytykował również obecny w klasach sportowych nacisku na wyniki w nauce w innych niż wychowanie fizyczne przedmiotach.
- Wolę głupiego piłkarza, ale takiego, który zdobywa mistrzostwo świata - argumentował. - Od kształcenia naukowców mamy inne szkoły - zakończył swoją wypowiedź. (as)