Nad tym, jaka będzie przyszłość dwóch placówek pomocy społecznej, zastanawiali się radni z Komisji Rodziny, Polityki Społecznej i Zdrowia, podczas posiedzenia, które odbyło się 4 października.
Pierwsza z nich, to Dzienny Dom Pomocy Społecznej "Klub Słoneczna Przystań", który działa przy ul. Racjonalizatorów na Dębcu. Został otwarty w 2004 r. i prowadzony jest przez Polski Komitet Pomocy Społecznej. Pojawił się pomysł przekształcenia tej placówki w klub seniora. Inne tego typu placówki funkcjonują już w naszym mieście. Członkowie Komisji chcieli jednak wiedzieć, jakie są różnice między DDPS i klubem seniora oraz dlaczego zaproponowano zmianę formuły organizacyjnej tej konkretnej placówki.
Wątpliwości starała się wyjaśnić Maria Remiezowicz, dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych. DDPS pracuje przez więcej godzin w tygodniu, w klubie seniora natomiast zajęcia są krótsze, ale większa jest do nich dostępność. Placówka zajmuje obecnie około 600 kw. powierzchni. W spotkaniach i imprezach organizowanych w DDPS uczestniczy około 70 uczestników. Być może nadanie placówce bardziej elastycznej formy organizacyjnej pozwoli jej łatwiej pozyskiwać fundusze na bieżącą działalność.
Argumentem jest też chęć racjonalizacji kosztów. Radni nie chcieli jednak zgodzić się na poszukiwanie oszczędności w tej sferze życia miasta. Przypominano, że nie powinno się uszczuplać oferty, jaka jest przygotowywana z myślą o seniorach. Komisja postanowiła powrócić do dyskusji w tej sprawie przy okazji omawiania kolejnej edycji rocznego programu współpracy z organizacjami pozarządowymi.
Drugą placówką, nad której problemami pochylili się radni podczas posiedzenia, był Środowiskowy Dom Samopomocy "Kamyk". Jak mówiła Natalia Marciniak-Madejska, kierownik ośrodka, podopiecznymi domu są osoby z tzw. wieloraką niepełnosprawnością, niekiedy z kilkoma sprzężonymi chorobami. Wymagają one praktycznie nieustannej opieki. Placówka jest prowadzona przez organizację pozarządową i na ten cel otrzymuje środki w formie dotacji z budżetu Państwa. Nie są to jednak pieniądze wystarczające. Z tego właśnie względu przedstawiciele Domu zwrócili się do Miasta z prośbą o pomoc.
Radni zastanawiali się, jaką formę może mieć ta pomoc. Bez takich domów jak "Kamyk", osoby niepełnosprawne trafiałyby zapewne do domów pomocy społecznej, których utrzymanie jest zresztą znacznie droższe. Sposobem mógłby być udział w konkursach ofert, ogłaszanych przez Miasto, i pozyskiwanie dotacji właśnie w ten sposób. Radni zwrócili się do Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych o sprawdzenie, czy są jeszcze inne metody wsparcia tej placówki z budżetu miejskiego. Takie dofinansowanie uzyskują bowiem placówki w innych miastach. (co)