Wzgórze Winiarskie, zwane przez poznaniaków Cytadelą, to wyjątkowe miejsce. Najpierw powstała tu wieś, potem Prusacy zbudowali na jej miejscu największy w Europie fort, a dzisiaj jest największym w Poznaniu parkiem. Wcześniej u jego podnóża mieszkali prawdopodobnie neandertalczycy. Polowali na mamuty, które w znajdującym się tu stawie miały swój wodopój. W czasie wojny Niemcy planowali uczynienie ze Wzgórza "korony miasta" z gigantyczną budowlą na jego szczycie, widoczną z każdego punktu Poznania. A po wojnie władza ludowa chciała, by to eksponowane miejsce było poświęcone dozgonnej przyjaźni ze Związkiem Radzieckim i ten jasny przekaz zaakcentowało wielką gwiazdą z czerwonego szkła umieszczoną na szczycie monumentu poświęconego radzieckim bohaterom. Nie wszyscy poznaniacy doceniali tę przyjaźń - pomnik chciano wysadzić, apotem gwiazdę... ukradziono. Wszystko, co robiono na Wzgórzu, było wielkie i monumentalne. I pewnie Cytadela taka jest - góruje nad miastem, prawie w jego centrum i o takie akcenty się prosi. "Kronika Miasta Poznania" poświęciła jej cały tom. Też pokaźny.
Kronika o Cytadeli
Zobacz również
Co posiadają przedszkola?
Ponownie w sprawie Żandarów
ZTM nie rozważa dwujęzycznych komunikatów