Radni nie zgodzili się na przeprowadzenie lokalnego referendum w sprawie dopuszczenia zabudowy mieszkaniowej na terenie klinów zieleni i Parku Kasprowicza. Jako podstawowe argument podawali m.in. brak mocy prawnej takiego dokumentu oraz celowe ze strony części radnych wykorzystywanie jego potencjału politycznego w kontekście zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego.
Sporna data
Wszystko dlatego, że pierwszą z proponowanych dat głosowania był 25 maja, czyli dzień w którym odbywają się już wspomniane wybory. Katarzyna Kretkowska uzasadniała, że datę tę można w każdej chwili zmienić, a została ona wybrana po to, by zmobilizować mieszkańców do wzięcia udziału w obu głosowaniach w ramach demokracji bezpośredniej. Łukasz Mikuła z Komisji Polityki Przestrzennej zaznaczał że popierałby ten pomysł gdyby nie fakt, że nie ma on żadnej siły politycznej. - To tylko efektowny fajerwerk - mówił.
Nie zgadzał się z nim Szymon Sękowski vel Sęk, który przyznał, że projekt klubu SLD ma wiele mankamentów, ale popiera pomysł referendum jako jednego z największych narzędzi demokracji. - Nasza dyskusja najlepiej pokazuje, przed jakimi problemami jeśli chodzi o zagospodarowanie pasów zieleni stoi w tej chwili miasto - podsumowywał.
Jaki to przystanek?
Radni dyskutowali również nad warunkami określania nazw przystanków komunikacyjnych i dworców, których właścicielem lub zarządcą jest Miasto. Do tej pory duże firmy nie płaciły za posiadanie przystanku z ich nazwą (np. CH M1, Auchan), ale już niebawem ma się to zmienić. Od teraz warunkiem otrzymania tego rodzaju reklamy ma być wniesienie ustalonej opłaty, ewentualnie zadbanie o utrzymanie przystankowej infrastruktury.
Michał Grześ krytykował fakt, że komercyjne firmy nie płacą za jego zdaniem darmową reklamę. - Miasto powinno przestać być dla nich takim dobrym wujkiem - argumentował. Jednocześnie zaznaczał, że rzecz nie dotyczy np. Term Maltańskich, które są inwestycją miejską czy Volkswagena, który będąc jednym z największych pracodawców posiada przystanek "Fabryka Samochodów". Poparł go Krzysztof Grzybowski zwracając uwagę na historyczne zaszłości których nie warto już zmieniać, takie jak stacja "Stomil", która na dobre wrosła w świadomość mieszkańców.
W efekcie, zastępca prezydenta Mirosław Kruszyński zadeklarował, że zwróci się do firm, które już posiadają swoje przystanki z prośbą o pomoc w ich utrzymaniu. - To dobry układ - powiedział. - Nie chciałbym doprowadzić do nagłego wykreślenia tych nazw z wykazu, bo w ten sposób zaskoczylibyśmy nie tylko firmy, ale i samych mieszkańców - tłumaczył.
Kto tak naprawdę jedzie "na gapę"?
Trzecim gorącym tematem ostatniej sesji była kwestia wysokości kary za naruszenie przepisów podczas korzystania z komunikacji miejskiej, która miałaby wejść w życie 1 lipca, wraz z nową taryfą. Radni mieli wątpliwości czy stała opłata dla wszystkich pasażerów - niezależnie od tego czy osoba złapana przez kontrolera w ogóle nie kupiła biletu czy też ten który skasowała stracił ważność - jest sprawiedliwym rozwiązaniem.
Zastępca prezydenta Mirosław Kruszyński tłumaczył, że stała kwota kary wynika z tego, iż nowy system jest tak skonstruowany, że kontroler nie będzie mógł ustalić dokładnie, o ile minut pasażer przekroczył czas przejazdu. Dodał też, że jednorazowe przekroczenie czasu z kartą PEKA nie będzie się kwalifikować do wystawienia mandatu, bo system automatycznie naliczy pasażerowi debet, który ten będzie musiał spłacić przed następną podróżą.
Radni mieli sporo wątpliwości. Adrian Kaczmarek i Marek Sternalski wnioskowali o cofnięcie projektu do stosowanych komisji. - Chodzi o to, by odróżnić kogoś kto z premedytacją jeździ po mieście bez biletu od tego, kto nie ma świadomości, że minutę temu jego bilet stracił ważność - tłumaczył radny Kaczmarek.
Dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego Bogusław Bajoński zaproponował więc autopoprawkę, według której osoba która przekroczy czas przejazdu do 5 minut będzie zobowiązana zapłacić tylko 50% ustalonej kwoty, czyli 140 zł. W ten sposób projekt uchwały znów wróci pod ocenę komisji, dlatego radni zadecydowali poczekać z głosowaniem do momentu, kiedy taki zapis zostanie wprowadzony i zopiniowany. W związku z tym rozpatrzą ten projekt za 3 tygodnie, podczas najbliższej sesji Rady Miasta 29 kwietnia.
O nietoperzach i jerzykach słów kilka
Inne sprawy jakim przyglądano się na 65.Sesji Rady Miasta to m.in. zwolnienie z podatku od nieruchomości miejskich obiektów sportowych i budynków należących do Rad Osiedli, wzniesienie pomnika prof. Janusza Ziółkowskiego na zbiegu ulic Marcelińskiej, Grochowskiej i Rycerskiej czy wprowadzenie tak zwanych "dobrych praktyk" w sprawie umożliwiania jerzykom i nietoperzom gnieżdżenia się w fasadach budynków. Każdą z tych spraw Radni poparli jednogłośnie. (as)