"Jakiś czas temu otrzymałem list inicjatywy "Żółta Kartka". Z zawartymi w niej diagnozami zapoznałem się z dużą uwagą - podobnie jak z każdym głosem mieszkańców Poznania młodego pokolenia, do którego należą także moje dzieci. Pewnym zaskoczeniem była dla mnie jego forma - pojęcie "żółta kartka" przynależy wszak do poetyki sportowej, dotąd niezbyt cenionej przez środowiska kulturalne. Zawsze byłem jednak zdania, że sport to też kultura, choć oczywiście w większym stopniu... fizyczna" - tak zaczyna się list będący odpowiedzią Ryszarda Grobelnego.
Prezydent pisze m.in.: "Moim zdaniem oferta kulturalna ma być przede wszystkim... dobra. Powinna bronić się swoją jakością i szukać swojego odbiorcy, a nie być dedykowana "sformatowanej" grupie. Taka filozofia prowadziłaby do paradoksalnych sytuacji: czy na wystawę malarstwa pójdą tylko ludzie starsi, a młodzi już na pewno nie? Czy awangardowy spektakl teatralny kwalifikować jako przeznaczony tylko dla młodych, bo starsi już nie powinni takiego tworzyć i oglądać? Uważam, że próba skonstruowania systemu podziału środków pod kątem grup adresatów (na przykład wiekowych) byłaby błędem".