Piotr Bojarski, dziennikarz poznańskiego oddziału Gazety Wyborczej, z wykształcenia historyk, postanowił na poważnie odpowiedzieć na pytanie "co by było gdyby?" i przedstawił alternatywną historię II wojny światowej. Zaczęło się od książki "Kryptonim Posen". W tej wersji historii Polska pomaga III Rzeszy pokonać Związek Radziecki i w ten sposób zapewnia sobie bezpieczeństwo. To jednak tylko chwilowy spokój, bo latem 1944 r. na sojuszu polsko-niemieckim pojawiają się pierwsze rysy, a w Poznaniu zaczynają ginąć przedstawiciele polskiego wywiadu. Wtedy też na scenę wkracza komisarz Zbigniew Kaczmarek. - Po tej książce otrzymałem wiele sympatycznych komentarzy - wspomina autor, - a jednocześnie czytelnicy żałowali, że akcja urywa się tak nagle. W dużej mierze pod wpływem głosów czytelników powstała kontynuacja "Kryptonim Posen", ale zanim do tego doszło Piotr Bojarski trochę "cofnął się w czasie" i wydał powieść "Mecz", dziejącą się w marcu 1938 r. Tym razem inspektor Kaczmarek prowadzi śledztwo w związku z morderstwem w zakładach Cegielskiego, a trop prowadzi go na stadion, gdzie Warta Poznań ma podjąć sowiecką drużynę z Charkowa.
Najnowsza powieść to już bezpośrednia kontynuacja "Kryptonim Posen", dziejąca się w maju 1945 r. III Rzesza napadła na Polskę i okupuje kraj. Naziści konsekwentnie realizują politykę germanizacji podbitych ziem, a nasz dobry znajomy Zbigniew Kaczmarek tym razem musi działać w konspiracji. Wygląda na to, że polskie podziemie nie poddaje się i szykuje jakąś akcję.
- Próbowałem sobie wyobrazić, co stałoby się, gdyby to Niemcy wygrali II wojnę - mówił Piotr Bojarski do publiczności zgromadzonej w Sali Kominkowej Centrum Kultury "Zamek". - Znane są plany nazistów, którzy po likwidacji Żydów, zamierzali zabrać się za Słowian i wysiedlić ich na wschód. Słowianie mieli tam służyć jako siła robocza, a ich tożsamość narodowa z czasem miała ulec całkowitemu zatarciu. Realizacja takiego scenariusza oznaczałaby m.in., że z Poznania wywieziono by wszystkich Polaków, a ich miejsce zajęli by Niemcy.
Okupanci od samego początku starali się podkreślić swoją władzę nad miastem o czym świadczą chociażby ich plany wobec Zamku Cesarskiego. To miejsce wybrał sobie za siedzibę namiestnik Rzeszy w Kraju Warty Arthur Greiser, a Sala Kominkowa, w której odbyło się spotkanie przeznaczona była na gabinet dla Adolfa Hitlera, który prawdopodobnie nigdy w nim nie był. Ale czy na pewno wódz Rzeszy nigdy nie przyjechał do Poznania? Na to pytanie próbował odpowiedzieć Janusz Pazder z CK Zamek, który historię tej budowli zna jak mało kto. Nie ma na ten temat żadnych dokumentów, zdjęć, ani innych historycznych śladów. Są jedynie poszlakowe domniemania, podejrzenia. Wiarygodne źródła w żaden sposób ich nie potwierdzają. - Gdyby nawet okazało się, że Hitler był w Poznaniu, to co by z tego wynikało? Raczej nic poza niezdrową sensacją - mówił Janusz Pazder.
- Hitler prawdopodobnie przejeżdżał przez Poznań w swoim pociągu - wtrąca Piotr Bojarski. - Być może nawet pociąg zatrzymał się na chwilę mieście, ale trudno powiedzieć czy Hitler kiedykolwiek z niego wysiadł.
Niezależnie od tego jak naprawdę było, seria Piotra Bojarskiego pokazuje jak wiele interesujących wydarzeń kryje się w historii Poznania. - Chciałem pokazać, że Poznań ma swoją legendę i wiele intrygujących miejsc - wyjaśnia autor. mat