Sylwia Jarmuż: Od kiedy Pan biega?
Rektor UEP, prof. dr hab. Marian Gorynia: Biegałem już w szkole podstawowej i średniej - ale na krótszych dystansach: 400, 800 i 1000 metrów. Potem zdarzało mi się biegać sporadycznie. Regularnie zacząłem biegać znów w 2010 roku.
- Czy podczas biegania obmyśla Pan czasem strategie dla uczelni?
- Owszem, nie ukrywam, że od czasu do czasu "wybiegam" jakiś cenny pomysł.
- A jak zrodził się pomysł udziału "drużyny rektorskiej" w Poznań Business Run?
- Postanowiliśmy zrobić coś innego niż zwykle - pokazać, że potrafimy się dobrze bawić. Ten bieg był bowiem wspaniałą zabawą w szczytnym celu. Dochód z pakietów startowych przeznaczony został na pomoc podopiecznym fundacji Jaśka Meli "Poza Horyzonty". Żadna inna publiczna poznańska uczelnia nie zgłosiła swoich drużyn, a my pomyśleliśmy: dlaczego nie? Poza tym to był bieg biznesowy, więc uznałem, że jako uczelnia, która kształci przyszłych biznesmenów, koniecznie musimy w nim wystartować. Mojej drużynie wprawdzie nie udało się wygrać, zajęliśmy 9. miejsce, ale wygrała inna drużyna z Uniwersytetu Ekonomicznego - więc to tak, jakbyśmy wszyscy wygrali.
- Czy zwycięstwo drużyny UEP w Poznań Business Run ma dla Pana Rektora duże znaczenie?
- Bardzo duże - ale nie tylko sportowe. Pomyślałem, że może to zwycięstwo naszej drużyny to taki dobry znak. Tak naprawdę bowiem, jako uczelnia ekonomiczna my się nieustannie ścigamy: jeśli chcemy osiągnąć sukces, musimy być zawsze krok przed innymi: uczyć studentów nie tylko rozwiązań, które już istnieją, lecz przede wszystkim rozwiązań, które dopiero będą wprowadzane w życie. Tylko tak zagwarantujemy im, że po skończeniu studiów łatwo odnajdą się na rynku pracy. Wygraną w Poznań Business Run traktujemy więc jako dobrą wróżbę - jako znak, że udaje nam się dobrze spełniać naszą misję, że wygrywamy w wyścigu z nowymi potrzebami, które firmy stawiają przed naszymi absolwentami.
Chciałbym jednak podkreślić, że w tym wyścigu nie ma przegranych. Gdyby nie było firm, które stawiają nam wyzwania, my nie moglibyśmy stawać się coraz lepsi. I odwrotnie - gdyby nie było nas - te firmy nie miałyby wykwalifikowanych pracowników. Jesteśmy od siebie zależni, musimy żyć w symbiozie. Myślę, że to nam świetnie wychodzi - a dowodem tego nasze wspólne uczestnictwo w Poznań Business Run. Tak naprawdę nie chodzi bowiem tylko o biznes - chodzi o to, żeby dzięki biznesowi ludziom łatwiej i ciekawiej się żyło. Dzięki Poznań Business Run dwóch chłopaków będzie miało lepsze życie - i to jest najważniejsze. Dla takich idei warto się ścigać. I w sensie dosłownym, i w metaforycznym.
Dziękuję za rozmowę
Rozmowa udostępniona przez Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu