Tego lata po raz pierwszy, niejako pilotażowo miasto we współpracy z samymi mieszkańcami ożywiło dwie poznańskie ulice, które ich zdaniem skrywały w sobie zaniedbany potencjał. Chodzi o ul. Taczaka (Śródmieście) i ul. Żydowską (Stare Miasto), które wiosną i latem zamieniły się w miejsce spotkań i odpoczynku. Wszystko za sprawą ich otwarcia na ludzi i działania restauratorów wychodzące poza mury lokalnych knajpek i kawiarni. Ich efekty podsumowywali na jednym z ostatnich spotkań przed upływem obecnej kadencji radni z Komisji Rewitalizacji.
- Moim zdaniem pomysł jest zdecydowanie udany, choć jak wiadomo ulica otwarta rządzi się własnymi prawami - mówi Ewa Kukla, prywatny przedsiębiorca i członek Stowarzyszenia Ulica Żydowska.
Polepszenie zamiast pogorszenia
- Obawialiśmy się, że pojawią się problemy z osobami, które korzystają z ustawionych tam ogródków, że będą na przykład wchodzić na jezdnię, ale nic takiego się nie działo - mówi Wiesław Pączkiewicz ze Straży Miejskiej w Poznaniu. - Zmiana charakteru tych ulic nie wpłynęła na żadne pogorszenie w tym rejonie, a wręcz zapewniła ich większe bezpieczeństwo - rekomenduje.
Strażnicy minimum trzy razy dziennie patrolowali obie ulice, sprawdzając m.in. prawidłowe ustawienie ogródków gastronomicznych czy interweniując w sprawie nieprawidłowego zaparkowania samochodów. Jak podają, przez całe lato w sprawie zakłócania ciszy nocnej interweniowali tylko 9 razy (ul. Taczaka) i 2 razy (ul. Żydowska), w sprawie nadużywania alkoholu 4 razy (ul. Taczaka) i 12 razy (ul. Żydowska), zaś w sprawie zanieczyszczania ulicy 19 razy (ul. Taczaka) i 3 razy (ul. Żydowska).
Konkurs na ulice
Plany ożywienia obu tych ulic od początku zakładały ich letnią i zimową organizację. W sezonie zimowym zostaną tu przywrócone wszystkie miejsca parkingowe, rozważane jest też wprowadzenie ograniczeń szybkości. W tej chwili trwa również procedura konkursowa na ich zagospodarowanie, rozpisana przez SARP na zlecenie Zarządu Dróg Miejskich. Do udziału w nim zgłosiło się aż 50 zespołów, które do 2 grudnia mogą nadsyłać swoje propozycje. 10 grudnia prace zostaną poddane społecznej dyskusji, a zwycięski projekt doczeka się realizacji. - Mamy nadzieję, że konkurs pokaże, w jakim kierunku trzeba iść zagospodarowując takie ulice jak właśnie Taczaka i Żydowska, zabudowane XIX-wiecznymi kamienicami - mówią organizatorzy.
W tym roku urządzenie obu ulic zostało skonsultowane z Piotrem Libickim, miejskim plastykiem. Jak sam mówi: - Pod względem zadbania o estetykę tych miejsc, mieliśmy pełną zgodę restauratorów i właścicieli lokali. Do wszystkich trafiła już informacja o tym, co trzeba zmienić, by ujednolicić wizerunek obu ulic.
Trudne początki, dobre zmiany
Włodzimierz Marciniak, mieszkaniec Starego Miasta i członek konkursowej komisji nie ukrywa, że początki akcji były trudne. Mimo to, w tej chwili mieszkańcy chwalą sobie zmiany. - Przydają się na przykład nowe ławeczki, na których można przysiąść ze sprawunkami, lepiej idą też interesy restauratorów, bo chętnie zaglądają tu studenci poznańskich uczelni - wylicza.
Jak mówi, jedynym problemem są osoby pijące alkohol i palące papierosy na zewnątrz lokali, jednak przez całe lato ich właściciele pilnowali, by minimalizować uciążliwość takich zachowań.
- Te dwie ulice to znakomity przykład kompromisu społecznego - uważa Andrzej rataj z RO Stare Miasto. - Chcielibyśmy, żeby ta inicjatywa poszerzała się również na resztę Poznania - dodaje. Jego zdaniem mamy właśnie do czynienia z dobrym przykładem współpracy, w której stronami są miasto, mieszkańcy i prywatni właściciele lokali. Jak mówi, inicjatywa oddolna spotyka się z odgórną, a efekty są naprawdę zadowalające.
- Te rozwiązania rzeczywiście się sprawdzają - zgadza się Andrzej Bilert z ZDM-u. - Nie mamy skarg ze strony mieszkańców, co pokazuje, że potencjał miejsc tkwi w ludziach i to właśnie od bardzo dużo zależy - podsumowuje. (as)