Podczas posiedzenia Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej 4 kwietnia przewodniczący klubu radnych Sojuszu Lewicy Demokratycznej Tomasz Lewandowski zaproponował uchwałę ws. przeprowadzenia referendum na temat zabudowy klinów zieleni oraz zabudowy Parku Kasprowicza. - Takie kwestie jak przyszłość klinów zieleni nie powinny być pozostawione garstce ludzi, lecz powinni o tym zdecydować obywatele w referendum, bo to decyzja strategiczna - tłumaczył radny. Radny nie zgadza się z opinią prezydenta, że kwestie planowania nie mogą być przedmiotem referendów. - W Krakowie 25 mają mieszkańcy będę decydować o igrzyskach, ale również o metrze i o ścieżkach rowerowych, nie ma więc obaw, że taka sprawa nie może być przedmiotem referendum, z powodu postawionej w pytaniu tematyki - mówił Lewandowski.
Ale pozostali radni nie do końca przekonali się do tego pomysłu. Dylemat miała radna Lidia Dudziak: są już narzędzia wpływu na planowanie przestrzenne, ale z drugiej strony mieszkańcy powinny mieć możliwość wypowiedzenia się - zauważyła. Radni zwrócili natomiast uwagę, by pytanie w referendum nie dotyczyło tylko Parku Kasprowicza jak pierwotnie chciało SLD, tyko aby dotyczyło wszystkich parków, bo na większość z nich mają zakusy inwestorzy. Zmieniono więc projekt tego pytania. W dwóch pytaniach na karcie referendalnej była by mowa o tym czy jesteśmy za dopuszczeniem nowej zabudowy mieszkaniowej na terenie tzw. klinów zieleni, a w drugim czy jesteśmy za dopuszczeniem takiej zabudowy na terenie parków. - Chodzi o to, by w efekcie referendum zakazać budowy nowych budynków, te istniejące mogły by pozostać i być remontowane - tłumaczył Tomasz Lewandowski.
Na pytanie radnej Karoliny Fabiś-Szulc o koszty, przewodniczący Lewandowski wyjaśnił, że będą musiały być powołane dodatkowe komisje, bo ustawodawca wyklucza by były wspólne komisje z wyborami europejskimi, i to będzie dodatkowy koszt. Natomiast będzie dzięki temu wyższa frekwencja, co jest korzystane, bo do ważności referendum potrzeba 30% frekwencji.
Radny Łukasz Mikuła nie był jednak zachwycony tym pomysłem. -Takie referendum jest bezsensu, bo planowanie przestrzenne ma narzędzia konsultacyjne w których mieszkańcy mogą wziąć udział - mówił. - Ponad to planowanie jest problemem bardzo złożonym, a kliny zieleni to potężna część miasta i mają one różną sytuację planistyczną, własnościową, przyrodniczą i jest niemożliwe uwzględnienie tych wszystkich sytuacji w pytaniu - tłumaczył Mikuła. Radny zastanawiał się też jak potem interpretować wynik takiego referendum, który to rezultat prawdopodobnie byłby negatywny. Czy to by oznaczało koniczność zmiany tych plany które już uchwalono a które już zabudowę dopuszczają, dywagował radny. - To referendum do niczego nas nie przybliży, ma ono uzasadnienie polityczne i jako pomysł polityczny jest sensowne, ale merytorycznie niczego nie wnosi - podsumował radny Łukasz Mikuła.
W odpowiedzi głos zabrał radny Adam Pawlik: Oczywiście radny Mikuła ma rację, co do złożoności problemu ale chodzi o to, aby przez referendum pokazać intencje w którą stronę ma rozwijać się miasto - powiedział. - Sam fakt referendum będzie przyczyną do dyskusji publicznej na temat przyszłości klinów zieleni i parków - podsumował radny. W głosowaniu komisja wydała opinię negatywną odnośnie pomysłu referendum. (jg)